piątek, 6 września 2013

Do trzech razy sztuka, bagietki wspólnie upieczone





W pochmurny, chłodny wieczór włączam piekarnik.
Jego ciepło rozpływa się po całym domu.
Po paru minutach pojawia się ukochany aromat.
Siadam naprzeciw i zastygam na kilka minut.
Chłonę ciepło i obserwuję, czekam...
Mija 25 minut.
Są rumiane, chrupiące, pachną bosko, ale...
wyglądają, jak ofiary katastrofy!
Basiu dziękuję za podsunięcie bardzo trafnego określenia;)
Kolejny wieczór, kolejna próba.
Sprawdzian cierpliwości.
Zbyt późno, żeby dzielić się kolejną porażką.
Trzeciego dnia, zmieniam mąkę,
nie zaglądam co chwilę do miski, 
sprawdzając, czy ciasto wyrosło,
a kiedy się pieką, wychodzę z kuchni.
Wracam na dźwięk oznajmiający koniec pieczenia.
Może ich kształt nie jest idealny, 
ale tym razem nie ma na co narzekać:)




Bagietki na płynnym zakwasie
na podstawie przepisu Renaty S 

składniki na połowę porcji

140 g letniej wody
240 g dokarmionego zakwasu żytniego o konsystencji gęstego ciasta na naleśniki
1 1/2 szklanki mąki pszennej typ 650, plus około 1/2 szklanki do podsypania
1 1/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka drożdży instant

Wodę, zakwas i 1 1/2 szklanki mąki dobrze wymieszać.
Dodać sól, cukier i drożdże, wyrabiać dosypując dodatkową mąkę, 
aż ciasto zacznie odchodzić od ścianek miski.
Wyrabiać ciasto około 10 minut, przełożyć do miski posmarowanej olejem,
przykryć i odstawić na 90 minut do wyrośnięcia w ciepłym miejscu.
Arkusz papieru do pieczenia posypać mąką, 
przełożyć na pergamin wyrośnięte ciasto,
podzielić je na 3-4 części, formując bagietki.*
Pergamin z uformowanymi bagietkami przenieść na blachę.
Ciasto przykryć folią posmarowaną olejem
i odstawić do wyrośnięcia na kolejną godzinę.
Piekarnik rozgrzać do 225°C.
Bagietki naciąć w trzech miejscach bardzo ostrym nożem.**
Piec 25 minut, aż uzyskają złoty kolor.
Studzić w wyłączonym piekarniku, na kratce do pieczenia.

*Konsystencja ciasta jest dość luźna i formowanie nie jest łatwe, 
dlatego robiłam to bezpośrednio na papierze, na którym później piekłam bagietki.

**Ta czynność też nie należy do najłatwiejszych i mimo, 
że użyłam bardzo ostrego noża, nie udało mi się głęboko naciąć ciasta.




W taki pochmurny wieczór, kiedy za oknem chłodno i ponuro, dobrze mieć towarzystwo.
Szczególnie kiedy nie wszystko wychodzi za pierwszym razem;)

Aniu Bajkorada

Dzięki Dziewczyny!






48 komentarzy:

  1. Ale chrrrupiące :)

    Zazdroszcze formy do bagietek :)

    dziekuje za wspolne pieczenie i swietna zabawe ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, chrupiące to one były baaardzo:)
      A o foremkę wystarczy poprosić Mikołaja;)
      I ja dziękuję!

      Usuń
  2. Mniam :) Wygladaja straaasznie apetycznie. Moje tez za drugim razem mialy tak mocno spieczona skorke :)

    Dziekuje za wspolne pieczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie skórka najlepsza była za pierwszym razem.
      Chrupała jeszcze przez cały następny dzień:)
      Szkoda, że wyglądem nie można się było tak samo zachwycać;)
      Dziękuję Majko za ten pyszny czas!

      Usuń
  3. A jakie z nich tam ofiary, dziewczyno? Przeciez wygladaja pięknie chrrrupiaco! Piekne zdjęcia do tego! Dzieki za wspólne pieczenie i do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katastrofą były pierwsze dwa wypieki, te już są ok;)
      Dzięki za przepis i wspólnie spędzony czas!

      Usuń
  4. Piękne! Smakowicie wyglądają! Dziękuję za wspólnie spędzony czas! Do niedługa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko i ja dziękuję!
      Już się nie mogę doczekać:))

      Usuń
  5. mnie tam ich kształt się podoba:) pysznie wyglądają - świetnie wypieczone i miąższ widać odpowiedni - pycha:) Dziękuję za wspólne pieczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te miłe słowa i wspólne chwile:)

      Usuń
  6. kokietka jedna z naszej Madzi , toć są idealne , cudo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do idealnego kształtu to im trochę brakuje, ale i tak dziękuję:))

      Usuń
  7. u nas udały się za pierwszym razem, na szczęście!!! Twoje cudne, chrupiące to widać! u mnie ciemniejsze ale to kwestia mąki za pewne :) dzięki za wspólne pieczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to poćwiczyłam cierpliwość, której często mi brakuje;))
      I ja dziękuję licząc na kolejny wspólny wypiek:)

      Usuń
  8. Magdo, dziękuję Ci za zaproszenie i gratuluję popisowych bagietek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie!
      Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się skusisz i upieczesz coś z nami:)

      Usuń
  9. Madziu, piękne są! Przywieziesz mi taką jedną? :D
    Mam powidła śliwkowe od Igi z czaso-umilacza ;>

    A a propos trudności. Ja zrezygnowałabym po pierwszej nieudanej próbie!
    Taka jestem!
    Dlatego podziwiam Ciebie :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że niby mam wstać skoro świt i przed wyjazdem się w piekarza bawić?
      A już myślałam, że to będzie miły weekend;P

      Ty nie podziwiaj, tylko do zagniatania się zabieraj.
      Trzeba twardym być...wiesz;)

      Usuń
  10. w takim towarzystwie wszystko wychodzi i smakuje lepiej:)

    dziękuję za wspólne pieczenie! do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. piękne zdjęcia i wspaniałe bagietki
    dziękuję za wspólne pieczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i do zobaczenia kolejnym razem:)

      Usuń
  12. Mnie też za pierwszym razem nie wyszły, za drugim wyszły nieszczególnie, więc wychodzi że za trzecim nie będę miała na co narzekać :)) Chyba się skuszę na jeszcze jedną próbę.
    Twoje Madziu wyszły fantastycznie i piękne zdjęcia im zrobiłaś.
    Dziękuję za wspólny czas przy piekarniku i ciepło pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, nie było to najłatwiejsze ciasto na świecie;)
      Ja na pewno jeszcze poeksperymentuję z nimi:)
      Dziękuję i pozdrowienia słoneczne przesyłam!

      Usuń
  13. Cudne zdjęcia, wspaniały przepis a rezultat przepyszny. Takie bagietki muszą być uzależniające, konieczne je upiekę jak już będę miała swoją kuchnię:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Daj znać jak już uda Ci się je zrobić:)

      Usuń
  14. Podziwiam za samozaparcie, słaby efekt mojego wypieku, każe mi chwilę poczekać na kolejną próbę. Muszę się jakoś otrząsnąć po tej porażce :) Tobie wyszły tak chrupiące, że w myślach słyszę jak pięknie pękają pod naciskiem palców. Ściskam baaardzo ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie taki słaby ten Twój efekt.
      Widziałam przecież:)
      Jakby moje nie wyszły za trzecim razem,
      to chyba sporo czasu minęłoby,
      zanim otrząsnęłabym się po porażce;))
      Ściskam Cię i ja:)

      Usuń
  15. Oj Kochana gdyby moje tak wyglądały to chybabym skakała do nieba z radości:) ....piękne sa ... i po ilości okruchów widzę, ze mocno chrupiące:) dzaiękuję za wspólne spotkanie w kuchni:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu ja skakałam, ale dopiero za trzecim razem;))
      Uściski przesyłam:)

      Usuń
  16. Madziu, podziwiam z cierpliwość przy ostatnim wypieku:-) A bagietki cudne:-) Wiesz, że właśnie wróciłam z Winobrania, oj przednie wino serwują w tym roku, zaraz będziesz próbować:-):-) I dzięki za wspólne chwile :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebym ja taką cierpliwość do innych rzeczy miała...;)
      Dziękuję!
      A weekendu doczekać się nie mogę:))))))

      Usuń
  17. Potwierdzam, do trzech razy sztuka :) dobrze, że się nie poddałaś, cudne są!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o kuchnię, to rzadko się poddaję;)
      Za bardzo to lubię:)
      Dziękuję!

      Usuń
  18. wspaniałe :) pięknie rumiane! dziękuję za wspólne pieczenie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Wyglądają bardzo chrupiąco-zachęcająco:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wyglądają idealnie. Nie jestem w stanie uwierzyć, że wcześniejsza wersja wyglądała jak ofiary katastrofy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu!
      Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia ofiarom katastrofy;)

      Usuń
  21. To jest dowód na to, że ćwiczenie czyni mistrza! Skórka przyciaga wzrok. Gratuluję wytrwałości. Gdyby nie wyszło mi za drugim razem, nie kontynuowała bym. A jednak czasami sie opłaca. Bardzo ładne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba poddałabym się po trzecim, ale na szczęście udało się:)
      Dziękuję!

      Usuń
  22. Ale co Ty masz do kształtu - piękny jest! I w brzuchu aż mi zabulgotało, bo wręcz poczułam ten oszałamiający zapach świeżego pieczywa... Aż bym zachrupała tą urocza skórką. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach i skórka wynagrodziły początkową porażkę;)
      Pozdrowienia przesyłam ciepłe!

      Usuń
  23. Magda,
    nie moge czytac o tych ofiarach...bagietki na zakwasie zytnim tak wygladaja i smakuja.
    Sa takie chlebowe i rustykalne.
    Chyba wiekszosc z piekacych przyzwyczaila sie do wizerunku typowych francuskich bagietek.
    Naprawde udaly Ci sie bardzo pieknie.
    A to ze sa tak chrupiace stawia je wysoko w rankingu wypiekow.
    Dziekuje Ci za wspolne piekarnicze chwile.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,
      to nie są moje pierwsze bagietki na zakwasie
      i może dlatego spodziewałam się czegoś innego.
      Zaskoczyło mnie to, co wyciągnęłam za pierwszym razem z piekarnika.
      Do smaku jednak zastrzeżeń nie miałam,
      bo zakwasowe bagietki lubię bardziej niż drożdżowe:)
      Dziękuję i nie mogę się doczekać kolejnego wyzwania:)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  24. Wyszły wspaniałe! Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń