poniedziałek, 25 listopada 2019

Sezonowo od A do M i pory w roli głównej.





Spokojne przechodzenie jesieni w zimę wcale nie jest przykrym okresem. Zabezpiecza się wtedy różne rzeczy, gromadzi się i chowa jak największą ilość zapasów. Przyjemnie jest zebrać wszystko, co się ma, tuż przy sobie, możliwie najbliżej, zmagazynować swoje ciepło i myśli i skryć się w głębokiej dziurze, w samiutkim środku, tam gdzie bezpiecznie, gdzie można bronić tego, co ważne i cenne, i swoje własne.

Tove Jansson


Listopad jest po to, by kupić nowy koc lub miękki sweter.
By wtulać się w kocie futro, które całymi dniami leży na kanapie.
By podziwiać mgły unoszące się nad rzeką.
By przystroić dom w ciepłe światło lampek 
i spędzać wieczory przy świecach.
By zaplanować świąteczne przysmaki
i spokojnie rozejrzeć się za prezentami.
By nastawić kolejne słoiki z kiszoną kapustą
i zrobić pyszne borówki z upolowanych na targu owoców.
By ogrzewać ręce na ciepłym od herbaty kubku.
By parzyć sobie podniebienie gorącą zupą,
która o tej porze roku smakuje najlepiej. 








Zupa z pora, dyni i ziemniaków

600 g pora, białe i jasnozielone części
2 łyżki masła
300 g dyni butternut
4 ziemniaki
4 gałązki świeżego tymianku
2 liście laurowe
płatki chili
bulion warzywny, około 4 szklanki
pieprz
sól wędzona

Pory pokroić w cienkie półplasterki, dynię i ziemniaki w kostkę.
W garnku z szerokim dnem rozgrzać masło i dodać pory.
Smażyć na małym ogniu, aż staną się miękkie i kremowe.
Dodać dynię, ziemniaki, tymianek, liść laurowy,
szczyptę płatków chili oraz sporą szczyptę soli.
Wlać tyle bulionu, aby zakrył na centymetr warzywa.
Zagotować, zmniejszyć płomień i gotować 15-20 minut, aż warzywa zmiękną.
Zupę podawać z całymi kawałkami warzyw lub zblendować na krem.
Przed podaniem doprawić sporą ilością pieprzu oraz solą jeżeli to konieczne.
Podawać z natką pietruszki lub ulubionymi, uprażonymi pestkami.







Pory to jedne z moich ulubionych jesiennych warzyw,
dlatego bardzo ucieszyłam się, 
kiedy Amber wybrała je na bohatera naszego Sezonowego spotkania. :)





5 komentarzy:

  1. Lubię takie jesienne zupy pełne dojrzałych warzyw. Za to jesień już tylko złotą i słoneczną...
    Niedawno robiłam krem z jabłka i pora.Pomyślałam wtedy, że taką samą zupę mogłabym ugotować w dowolnym miejscu Europy i niekoniecznie jest to jesienny smak...
    Twoja porowa kreacja pysznie mnie zachwyca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złota i słoneczna jesień w moich stronach już dawno przeminęła.
      Teraz tylko różne odcienie szarości. ;)
      Ale to nic, gdy na talerzu mam ulubione smaki.
      A co do smaków, to czy jesienne, czy letnie, najważniejsze żeby było sezonowo i w dobrym towarzystwie!
      Dziękuję za pyszne spotkanie. :)

      Usuń
  2. No to u mnie listopad wygląda trochę inaczej;-) Ciągle latam w krótkim rękawie. W swetrze bym się zagotowała...;-) Moje wieczory wyglądają tak, że Zośkę usypiam i zasypiam razem z nią. O świecach mowy nie ma;-) Co najwyżej po przebudzeniu chwycę za druty i przerobię kilka rzędów, bo wyspana już jestem. O prezentach czy świątecznych przysmakach nawet jeszcze nie myślę;-) Jedno wspólne z Tobą to gorąca zupa. O tak teraz to jest najlepszy czas na nie:-) I taką z porem to ja bardzo chętnie się poczęstuję:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, rzeczywiście nieco różnią się te nasze listopadowe dni. :)
      Częstuj się póki gorąca!
      Buziaki :*

      Usuń
  3. Zamieniam futro kota na włosy psa hihihi i reszta tak samo :)
    Pyszna zupa, teraz mi najbardziej takie smakują :)

    OdpowiedzUsuń