czwartek, 8 maja 2014

Pierogi na cztery pory roku - wiosna...




MMMAK znów w akcji!
Chciałabym móc napisać, że to była cudownie wiosenna niedziela,
że z entuzjazmem przystąpiłam do zagniatania ciasta o poranku,
i miałam niezliczoną ilość pomysłów na pierogowe nadzienie.
Prawda jest taka, że było całkiem odwrotnie.
Dzień przypominał bardziej listopadowy niż majowy,
ciężkie chmury zasnuły niebo kładąc się niemal na mojej głowie,
w której kłębiło się kilka zupełnie niedopracowanych pomysłów.
Pozwoliłam mojemu czerwonemu pomocnikowi wyrobić ciasto,
bo nie chciałam w nie wgniatać jesiennego nastroju.
Wyjęłam z lodówki szparagi otulone bawełnianą ściereczką
i zerwałam w ogrodzie kilka gałązek cudownie pachnącej mięty.
Kiedy ocierałam skórkę z cytryny, myślałam o słonecznej  Sycylii,
a kiedy podjadałam gotowy farsz, myślałam o wiosennych pierogach 




Pierożki z kozim serem, miętą i szparagami

ciasto
100 g mąki typ 450 
1 duże jajko
szczypta soli

farsz
300 g koziego sera twarogowego
tarta skórka z 1 cytryny
2-3 łyżki drobno posiekanej świeżej mięty
czarny pieprz 
sól

do podania
szparagi, białe lub zielone
masło
drobno posiekana świeża mięta
małe listki mięty
sok z cytryny
pieprz
sól
parmezan


Składniki ciasta połączyć i wyrabiać do uzyskania gładkiej, elastycznej konsystencji.
Zawinąć w folię o odłożyć na 30-45 minut.

Składniki nadzienia połączyć i dokładnie wymieszać, doprawić do smaku.

Ciasto bardzo cienko rozwałkować podsypując mąką jeżeli to konieczne.
Następnie podzielić je na 2 prostokąty tej samej wielkości.
Na jednym z nich układać łyżeczką farsz w równych odstępach.
Przestrzenie pomiędzy posmarować wodą.
Przykryć drugim płatem ciasta i dokładnie skleić
uważając przy tym, aby do środka nie dostawało się powietrze.
Radełkiem wycinać pierożki jednakowej wielkości.

Szparagi pozbawić zdrewniałych końcówek,
białe obrać, zielone tylko dokładnie umyć.

W tym samym czasie ugotować szparagi w wodzie lub na parze,
a pierożki w dużej ilości osolonego wrzątku.

Na dużej patelni roztopić masło, dodać posiekaną miętę,
doprawić pieprzem, solą i odrobiną soku z cytryny.
Na patelnię wrzucić ugotowane szparagi i kilka razy je obrócić,
aby pokryły się miętowym masłem.
Szparagi przełożyć na ogrzane talerze,
a na patelnię wrzucić świeżo ugotowane pierożki 
i wlać odrobinę wody z gotowania.
Szybko podgrzać odparowując nadmiar płynu 
i przełożyć na talerze obok szparagów.
Posypać wiórkami parmezanu, listkami mięty i czarnym pieprzem.
Podawać natychmiast po przygotowaniu.






30 komentarzy:

  1. Jak pysznie. Ja chce takiego pierozka! Szkoda, ze musze obejsc sie smakiem ;)

    Usciski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ nie musisz!
      Wystarczy ulepić, nadziać i gotowe!:)))

      Usuń
  2. Dziękuję za kolejną pyszną wspólną odsłonę pierogów.
    Uśmiech zagościł mi na twarzy bo tak właśnie miała wyglądać moja druga wersja wiosennego pieroga, gdyby nie udało mi się dostać grzybów :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli znowu nasze myśli krążyły wokół tych samych składników!:))))
      Dziękuję za ten pyszny weekend i ściskam wiosennie!:)

      Usuń
  3. Propozycja doskonała:-) Dobrze, że siedzę przy drugim śnaidaniu, bo chyba zjadłabym monitor;-) Dzięki za wspólny weekendowy czas i do letniej odsłony:-)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłam, że to dobry pomysł publikować podczas drugiego śniadania!;)
      Nie mogę się doczekać tej letniej odsłony!:)
      Dziękuję:*

      Usuń
  4. Piękne! jakie subtelne połączenie!:) i ta łagodna biel - aż ślinka cieknie!

    OdpowiedzUsuń
  5. A wiesz, też myślałam o kozim serze. ;)
    Dodatek szparagów z masełkiem - poezja!
    Dobrze, że mimo niechęci pierogi powstały. Jednak co grupa to grupa...
    To jest to o czym mówiłaś kiedyś a propos wspólnego pieczenia chleba. Grupa i zobowiązanie mobilizuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szparagi z masełkiem są najlepsze na świecie:))
      Cały weekend miałam gigantycznego lenia
      i robiłam tylko to, co niezbędne;)
      Nie mogłam sobie jednak odmówić naszych pierogów,
      choć wiem, że i tak wybaczyłybyście mi lekki poślizg czasowy.
      Chyba... ;)

      Usuń
  6. Cudowne małe arcydzieła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O mamo! Co za uczta i te smaki w środku...przepysznie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To danie pozwoliło na chwilę zapomnieć o pochmurnym niebie:)

      Usuń
  8. Pyszne!
    Widzę,że chyba wszystkie poszłyście w szparagi.
    U mnie niedziela była taka sobie.
    Ale jak udało Ci się zrobić tak jasne zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Nie wszystkie, był też krab i botwinka.
      U mnie początek niedzieli był okropny,
      ale później nieco się rozjaśniło,
      a zdjęcia robiłam przy samej szybie
      i podkręciłam jasność ustawieniami aparatu;)
      Nie lubię robić zdjęć przy takim świetle...

      Usuń
  9. Czerwony pomocnik...zabrzmiało złowrogo ;)
    Pierogi wygladaja znakomicie. Tylko ten kozi twarożek...
    Nie moge sie przekonać, nie moge byc trendy.
    Myślę sobie, że może mieta i cytryna zamaskowała kozę w twarożku.
    Chetnienie bym spróbowała. Może takie nadzienie przypadło by mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;)))
      A może trafiłaś na jakiś wyjątkowo 'kozi' egzemplarz
      i dlatego wydaje Ci się, że nie możesz go polubić?
      U nas wszystkie kozie sery są na pierwszym miejscu;)
      Nie wiem, czy dodatki zamaskowały kozę,
      ale na pewno nieźle się z nią komponowały:)
      Może kiedyś będę miała okazję Cię nimi poczęstować:)))

      Usuń
  10. Idealne, takie pierogi to ja każdego dnia mogłabym jeść, w pogodę i w niepogodę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie bym Cię nimi ugościła Olimpio:)

      Usuń
  11. przepięknie podane, nie mogę się napatrzeć na tą cudowną kompozycję:) mniammmmm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak miło mi to czytać:)))))))

      Usuń
  12. Ales mi narobiła smaka. Kurczaczek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tofko, pierożek, pierożek, nie kurczaczek;))

      Usuń
  13. Magda, miło mi patrzeć na te Twoje cudeńka masełkiem oblane, a wnętrze daje obietnicę pysznej kulinarnej przygody, ja też robię szparagowe pierogi co najmniej raz do roku, moje są z zielonymi. Wypróbuję Twoją propozycję, musi pięknie poprawiać nastrój gdy pogoda za oknem tak zmienna i kapryśna jak dziś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szparagi na poprawę humoru, efekt murowany!
      Wolę te białe, choć więcej przy nich pracy;)
      Chętnie spróbowałabym twoich pierogów,
      tym bardziej, że maj wciąż się dąsa...

      Usuń
  14. Delikatne, serowe pierożki, aż chce się spróbować. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam więc do mojego wirtualnego stołu:)

      Usuń