wtorek, 25 listopada 2014

Drobiowe wątróbki i najprostszy pasztet na świecie





Była malutką staruszką z nieskazitelnie ułożonymi lokami w kolorze popiołu.
Pod groźną miną i ostrymi rysami twarzy kryła łagodność i niezwykłe poczucie humoru.
Mimo sędziwego wieku, zawsze była gotowa do działania w kuchni.
Piekła pyszny chleb z ziemniakami, na który przepis gdzieś mi się zapodział.
Robiła wyjątkową sałatkę jarzynową, której, mimo wielu starań, nie udało mi się powtórzyć.
Przygotowywała najmniejsze gołąbki świata i cierpliwie wypełniała nimi wielki garnek.
Lubiła prostą kuchnię i nauczyła mnie robić najprostszy pasztet z drobiowych wątróbek.




 Pasztet z drobiowych wątróbek

250 g drobiowych wątróbek, u mnie kurze i gęsie
mała cebula, około 60 g
klarowane masło
1 jajko ugotowane na twardo
1 listek laurowy
pieprz
sól

Cebulę pokroić w piórka, zeszklić na klarowanym maśle.
Wątróbki oczyścić, pokroić na mniejsze kawałki,
dodać do cebuli razem z listkiem laurowym, pieprzem i solą.
Smażyć kilka minut, aż wątróbka straci różową barwę.
Zdjąć z ognia, wystudzić i zmiksować z jajkiem.
Przetrzeć przez sito, aby pozbyć się ewentualnych grudek.
Przełożyć do glinianego lub szklanego naczynia,
zalać kilkoma łyżkami roztopionego masła.




A na koniec, obowiązkowa kontrola jakości!:)





29 komentarzy:

  1. Aż żałuję, że już nie jem mięsa! Przepis od takie osoby musi być idealny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam też kilka bezmięsnych przepisów jej autorstwa, którymi z pewnością kiedyś się podzielę.:)

      Usuń
  2. Prababcia?
    Pasztet idealny w swej prostocie. Bardzo lubię pasztety i wątróbkę, więc zrobię na pewno.
    A wykończenie go masełkiem - klasa :D

    To Dyzio? Spróbował chociaż? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale nie moja.;))
      Prosty, no i z jajem.:D

      Dyzio, nadworny smakosz ludzkiego jedzenia, niestety musiał się obejść smakiem.;)

      Usuń
    2. :D

      Biedny Dyziulek ;)

      Usuń
    3. Biedny?! Jakbyś go zobaczyła... ;)

      Usuń
    4. Zrobiłam wczoraj. Przepyszny! :))) A do take łatwy jak nie wiem co ;)

      Usuń
    5. No przecież mówiłam, że najłatwiejszy na świecie.;)
      Cieszę się, że smakował!:))

      Usuń
  3. Mniam, pycha, jak ja lubię takie smarowidła. O tym czasie jakoś bardziej mam na nie chęci :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w chłodne dni takie smarowidła smakują najlepiej.:)
      Buziaki!

      Usuń
  4. Toż to najprawdziwsze pâté:-) Światową miałaś babcię:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście była światowa, tylko moją babcią nie była.:)
      Mimo to, cieszę się, że miałam okazję spędzić z nią kilka miesięcy i zdobyć parę jej przepisów.:)

      Usuń
  5. Prawda? Wątróbki podlać odrobinę białym winem i ola, la ! Francuski pasztecik.
    Prababcia / nie - Magdy / prostą kuchnię lubiła, ale w wykwintny sposób :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpisując na Twój komentarz Aniu, zorientowałam się,
      że nie napisałam co z tym jajem w przepisie.;)
      Już poprawiłam! :)
      A korzeni tego pasztetu to w Izraelu trzeba raczej szukać.;)

      Usuń
  6. Magdo - pasztet bardzo mi się podoba. Czasem robię podobny z różnymi dodatkami-żurawiną, tymiankiem, grzybami :) Wspomnienia eteryczne :) Najbardziej jednak podbił moje serce koci wąsik nad pasztetem. Miałam kiedyś psa, który najbardziej lubił ludzkie jedzenie.. Był łakomczuchem, a że był duży, sięgał wysoko i czasem zdobył to czego nie powinien. Największy jego wyczyn to zjedzenie całej dużej blachy sernika, który stał, żeby wystygnąć. Niestety nie zdążył. Bardzo się potem tego wstydził...Jeszcze jedno-zrobiłam Twój krupnik na gęsich żołądkach :) Pychota -dziękuję za przepis :) pozdrowienia od nas i głaski dla kocia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, ubawiłaś mnie opowieścią o łakomczuchu! :)))))

      Usuń
    2. Ha! Ha! Dobrze, że tylko się wstydził, a nie miał żadnych sensacji żołądkowych.;)
      Czego to nasz Dyzio nie jadł, jak się go tylko spuściło z oka!
      Musiałam go zamykać na czas gotowania i jedzenia.
      Na szczęście te czasy minęły i teraz tylko wącha z zainteresowaniem,
      ale stanowczo woli to, co trafia do jego kociej miski.:)
      Cieszę się bardzo, że krupnik smakował.:)
      Ściskam Was mocno!

      Usuń
  7. hehe, zdjęcie z kontrolą jakości świetne :)I pasztet super prosty - chyba do wypróbowania, bo francuski uwielbiam, a tu ciut inaczej przez to jajo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Model całkiem, całkiem, to i zdjęcie się udało.;)
      Może to nie Francja elegancja, ale też pysznie.:)

      Usuń
  8. Bardzo lubię takie pasztety!
    Do smarowania na domowy chleb najpyszniejszy.
    Pewnie każdy robi nieco inaczej.
    W Twoim zaciekawił mnie dodatek gotowanego jajka.
    U mnie zawsze jest wino.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak z pomidorową, ile kucharek, tyle wersji.
      Ja sama robię watróbkowy pasztet w różnych odsłonach,
      ale ta z jajem jest chyba najmniej znana,
      więc postanowiłam się podzielić tym przepisem.
      Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  9. Mniam mniam, mniam... ;) Pyszny pasztecik. Robilam kiedys z przepisu Donny Hay bardzo podobny ale z dodatkiem alkoholu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten z dodatkiem alkoholu jest stanowczo bardziej popularny.:)

      Usuń
  10. Uwielbiam taki pasztecik :) A zdjęcia piękne

    OdpowiedzUsuń
  11. Najlepszy! Ja go jem z paprykowym słodkim sosem, ale ta kołderka z masła bardzo mi się podoba, kolejnym razem też tak go przykryję. Jak straszliwie żałuję, że w porę nie wzięłam od Babci jej przepisu na pasztety - były poetycko pyszne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takie chłodne dni kołderka jest bardzo wskazana.;)
      Ja żałuję, że moja Prababcia nie zostawiła żadnego notatnika z przepisami.
      Genialnie gotowała, a ja byłam zbyt mała, żeby wszystko zapamiętać.
      Dania ze wspomnieniami w tle smakują najlepiej.:)

      Usuń
  12. Robię podobny, gotowane jajko pewnie ma za zadanie ustabilizowanie konsystencji, dobry pomysł, zapamiętam.
    A kocurek łakomie pochylający się nad pasztetem, to absolutne zapewnienie o dobrym guście kulinarnym. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, ale też nieźle komponuje się smakowo z wątróbką.
      Z pewnością jest to zapewnienie o tym, że kocurek jest łakomczuchem.;))

      Usuń