wtorek, 20 sierpnia 2013

Zupa z kurek na zakończenie zbyt wcześnie rozpoczętego dnia





Pobudka o trzeciej.
Koty znowu mają gorsze dni.
Zamykam drzwi sypialni.
Nastaje upragniona cisza.
Do rana zostały jeszcze trzy godziny.
Przewracam się z boku na bok, nie mogę zasnąć.
Zapalam lampkę i biorę do ręki Białe trufle.
Kolejna w tym roku książka, która jest niczym cierpkie wino.
Zbyt mało smaków, na które liczyłam.
Zbyt wiele, niezrozumiałych dla mnie, ludzkich zachowań.
Kończę ostatni rozdział.
Nareszcie!
Nadchodzi sen, a chwilę później słyszę budzik.
Za oknem lekko przydymione niebo i zapowiedź deszczu.
Zostawiam w domu rower, zabieram miękki sweter i parasol.
W drodze marzę o mojej małej, porannej przyjemności.
Dużym, czekoladowym kubku, pełnym kawy pachnącej kardamonem.
To ulubiony moment, zanim rozdzwonią się telefony i zacznie dzień pracy.
Mniej lubiana codzienność mija wyjątkowo szybko.
Niebo się przejaśnia, a ja żałuję, że zrezygnowałam z roweru.
W drodze powrotnej kupuję kurki od pana na rogu.
Nie wyobrażam sobie bez nich późnego lata.
Zaczyna się ulubiona część dnia.
Tym razem o smaku kurkowej zupy.





Zupa kurkowa

oliwa
1 łyżka masła
2 posiekane młode cebule
2 marchewki tarte na grubych oczkach
400 g kurek
3 ziarenka ziela angielskiego
5 ziarenek pieprzu
1 łyżka posiekanego świeżego lubczyku
listek laurowy
sól
1 pomidor, obrany i pokrojony w kostkę
2 łyżki posiekanych liści selera
kilka gałązek świeżego tymianku
2 litry bulionu warzywnego
2 duże ziemniaki, pokrojone w kostkę
świeżo mielony pieprz
pół posiekanej świeżej papryczki chili, opcjonalnie
śmietana 18%

W garnku rozgrzać masło z odrobiną oliwy, dodać cebulę, smażyć 2-3 minuty. 
Wrzucić marchew i kurki oraz listek laurowy, pieprz, ziele angielskie, lubczyk i sól.
Dusić 5 minut, dodać pomidora, listki selera, tymianek i dusić kolejną minutę.
Wlać bulion, dodać ziemniaki i chili, jeżeli używamy.
Gotować około 20 minut, aż warzywa zmiękną.
Doprawić pieprzem i solą.
Podawać ze śmietaną.







21 komentarzy:

  1. Takie zakończenia to ja lubię, kurkowa zawsze mi smakuje! Mam nadzieję, że dzisiejsza noc była znacznie dłuższa :) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurkowa nie może nie smakować;)
      Dzisiejsza noc niestety również była zbyt krótka
      w związku z nocną wyprawą Dyzia,
      który wrócił koło drugiej w nocy.
      Urwanie głowy z tymi kotami!;)

      Usuń
  2. A jak pachnie...:-) Aż tu się roznosi zapach Twojej zupy:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A do nas deszcz dotarł dzisiaj, chyba wraz z Twoim wpisem :-). Pyszna zupa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ramach rekompensaty przesyłam dużo słońca,
      które pięknie dziś u nas świeci:)
      Niech przegoni deszczowe chmury!

      Usuń
  4. U mnie przy łóżku leżą 3 nieskończone książki... Nie lubię tego! Tylko nie ciągnie mnie do nich.
    Wczoraj i w poniedziałek zostawiłam rower - miało lać! Nie spadła ani kropla :/
    A kurek jak nie było w moich lasach tak nie ma :(. Nie jadłam więc jeszcze w tym roku :(.
    Poranna kawa w pracy to najlepsze co może być! Nigdy nie smakuje mi tak bardzo :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy tylko ja mam wrażenie, że się zawsze rozpisuję? :P

      Usuń
    2. Nie od dziś wiadomo, że z Ciebie gaduła jest!;P

      Zawsze czytam kilka książek na raz, ale nie lubię,
      kiedy wśród nich pojawi się pozycja, którą męczę tygodniami.
      Mam nadzieję, że w tym roku już mnie to nie spotka;)
      Jak nie będzie padać, to i kurek nie będzie.
      Udało mi się je kupić dopiero dwa razy, więc też jestem niepocieszona:(
      A poranna kawa smakuje mi bardziej tylko w sobotę, w domu,
      kiedy koty ocierają się o nogi i nic nie trzeba...:))

      Usuń
    3. Aż się boję co będzie na żywo! :P
      Ze mnie wcale taka gaduła nie jest :P

      Ja właśnie nie czytam kilku na raz.. W tym roku tak się zadziało, bo nie mogłam jednej skończyć, a kolejna wydawała się ciekawsza.
      Coś nie tak z tym rokiem? ;)
      No właśnie, niech pada!! Poświęcę nawet rower dla kurek! :)
      W tamtym roku było ich zatrzęsienie!
      Moja pierwsza kawa w sobotę to około 11, 12..., więc to już nie to, nie to co o 7.30 ;))

      Usuń
    4. Nie przejmuj się Alutko, jak nam zamilkniesz,
      to damy Ci komputer i pogadamy on line;P

      A u mnie kawa w sobotę około 10, a w pracy tak po 9,
      a o 7:30 to ja dopiero oczy zaczynam otwierać;)

      Usuń
  5. wspaniała, pachnąca już jesienią zupka:)mm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam zatuszować ten jesienny klimat,
      nazywając czas późnym latem;),
      ale widzę, że niektórzy i tak jesień mają w sercu:))

      Usuń
  6. Cudny zapis chwil, wspaniała zupa. Kurki zawsze były dla mnie symbolem lipca, ale od kilku lat faktycznie dominują na sierpniowym stole. Zupa fajna, bo całe grzybki w niej widać.
    Ja też mam przy łóżku niedomęczoną książkę i obawiam się, że tak już zostanie.
    Żałuję strasznie, że nie mam kotów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W lipcu kurek było jak na lekarstwo w mojej okolicy.
      Teraz spotykam je coraz częściej, ale w lesie ani jednej;)
      Zwykle czytam do końca nawet te nudne książki, ale trwa to czasami dłuuuugie tygodnie.
      Pamiętam jedną, która mnie pokonała;)
      A co do kotów, to ja chętnie Ci jakiegoś podrzucę:)

      Usuń
    2. Alergia, niestety... więc za kota mimo wszystko dziękuję, choć bardzo bym chciała by mi mruczał na kolanach i ocierał się o kostki z rana. Ja mam wiele takich książek, którym rady nie dałam, jak nie ma między nami chemii - to przyjemności nie będzie... więc odpuszczam i sięgam po następną :)

      Usuń
    3. Też miałam alergię, ale przygarniając Antka stwierdziłam,
      że najwyżej nie będę się do niego przytulać.
      On zresztą zbytnio do przytulania się nigdy nie garnął;)
      Kiedy zjawił się Dyzio, o alergii już nie pamiętałam.
      Teraz koty uciekają ode mnie, bo je przytulam na siłę:))
      Jeżeli chodzi o książki, to muszę wyrobić w sobie tę jakże pożyteczną umiejętność!

      Usuń
  7. dla takiej zupy mogę wstawać o 3 :D Ale lubię takie smaki
    A moje koty są grzeczne tzn 2, bo Stokroć upierdliwa , ona wyznaje zasadę, że Pani spać nie powinna i drapie mi po meblach , lustrze itd ,aby pani wstała,ale po co pani ma wstać to już mniej wie:D
    Ale ona swoje lata ma -15 i razem mamy urodziny , to ja to znoszę z stoickim spokojem (no prawie bo czasami trochę nerw mam:D).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no moje koty też są bardzo grzeczne:)
      Jak są osobno!
      Kiedy jednak ich osobowości zderzają się w jednym pokoju, nie zawsze kończy się to przyjaźnią.
      Zgrzyty zwykle występują o 3-4 w nocy!
      15 lat to cudowny wiek i jeszcze te wspólne urodziny...:))

      Usuń
  8. to danie jest stworzone dla mnie:) wygląda pięknie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo i dziękuję Marto!:)

      Usuń