czwartek, 21 listopada 2013

Krótka wizyta i chleb codzienny Alutki





Był zimny, listopadowy wieczór.
Pociąg punktualnie wtoczył się na peron.
Niewiele osób z niego wysiadło, więc od razu zauważyłam.
W domu nakarmiłam Ją zupą, którą zbyt hojnie przyprawiłam ostrością.
Nad szklaneczką lokalnego piwa rozmawiałyśmy o tym i o tamtym,
ale głównie o gotowaniu, pieczeniu chleba, zdrowym jedzeniu
i o tym, że niewiele jest wokół nas ludzi, z którymi te tematy można poruszyć.
Pomocnik Kuchenny od czasu do czasu włączał się do rozmowy,
choć bardziej zajmowało go pochłanianie zawartości talerzy,
które zwykle nie pojawiają się na naszym stole o tej porze.
Zbyt szybko nadszedł czas, aby oddać się w objęcia Morfeusza.
Kolejny dzień przyniósł szarość poranka.
Było śniadanie zjedzone naprędce
i pasta jajeczna, której pożałowałam soli,
brak czasu na wspólną kawę przed odjazdem,
i pożegnanie z nadzieją na kolejne spotkanie już wkrótce.
Po Jej wizycie zostały nam kocie przysmaki,
słoik suszonych grzybów od Ajwonki,
A po kilku dniach, kiedy chleb się skończył, 
upiekłam bardzo podobny bochenek.





Chleb mieszany na zakwasie
na podstawie przepisu Alutki

170 g aktywnego zakwasu żytniego
300 g mąki pszennej 1850
300 g mąki orkiszowej 700
200 g maki żytniej 2000
1 szklanka otrębów orkiszowych
1/2 szklanki pestek słonecznika
1/2 szklanki płatków owsianych
1 łyżka soli
3 szklanki wody

do wysmarowania formy
masło
otręby

Suche składniki połączyć, dodać zakwas i wodę, dokładnie wymieszać.
Przykryć i odstawić na 2 godziny w temperaturze pokojowej.
Foremki wysmarować masłem, obsypać otrębami,
przełożyć do nich ciasto tak, aby wypełniło połowę objętości.
Foremki przykryć i odstawić na 8-12 godzin w temperaturze pokojowej.
Kiedy ciasto prawie podwoi objętość i wypełni foremki,
wstawić je do nagrzanego do 200°C piekarnika i piec godzinę.
Wyjąć z foremek i włożyć jeszcze na 10 minut do gorącego piekarnika.







50 komentarzy:

  1. Ach, ta NASZA Alutka, rozbija się po świecie Dziewczyna, :)
    Fajnie, że się spotkałyście, nie zazdraszam, bo też miałam przyjemność, a z Tobą, Konwalio, też pewnie ten czas nadejdzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się podoba jak Anka mówi "Konwalio". :)))
      Możecie się spotkać po środku. Ciekawe gdzie ten środek... :P

      Usuń
    2. Światowa dziewczyna, to się rozbija:)
      Niewiele brakowało, a spotkałybyśmy się na spacerze wokół Reczynka;)

      Mnie też się podoba, jak Anka tak mówi:)))
      A środek jest tam, gdzie bogini piękna i miłości;P

      Usuń
  2. Fajne spotkanie:-) ja zazdraszczam:-) i chleba też zazdraszczam, ale chleb to ja mogę sobie upiec i upiekę:-), no!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie, że możesz sobie upiec, a co!:)

      Usuń
  3. Magda.... Ty nie możesz pisać o naszych spotkaniach. :P Robisz to w taki sposób, że ach! Dech zapiera i w ogóle...
    Zupa była pikantna, taka jak lubię. :)) Cała reszta przepyszna! A za piwem muszę się rozejrzeć u siebie - a nuż?
    Chleb wyszedł Ci piękny i w sumie w tym kontekście dziwnie jest mi rzec, że tak bardzo przypomina moje codzienne... ;)

    Post o naszym spotkaniu napisałam dawno, ale wiadomo - musi nabrać mocy prawnej. ;)

    Dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam...
      Pikantna...ładnie powiedziane:))
      Pifko to najprędzej na jakimś kiermaszu,
      bo oni chyba w sklepach nie sprzedają, ale kto wie...
      Co do chleba muszę się zgodzić, że piękny i pyszny do tego,
      ale to już zasługa Twoja, no i Marzeny, od której wszystko się zaczęło:)
      Musisz przyznać, że mój post też zbyt szybko się ukazał;)
      Trzeba do Anki na warsztaty jechać, żeby nauczyła nas relacjonować na bieżąco;))

      Usuń
    2. Są u nas jakieś sklepy z piwami zewsząd, więc może... kto wie...
      O tak, gdyby nie zakwas od Marzeny to nie wiem jakby to było. ;)

      Bardzo szybko! :D
      O! I jest pretekst do spotkania z Anką. :D

      Usuń
    3. Czasami tak jest, że lokalny browar można kupić tylko w innych miejscowościach.
      To tak jak z gęsią, u nas ze świecą szukać, bo wszystkie za granicę wysyłamy;)

      Tylko, czy Anka zgodzi się warsztaty poprowadzić?;))

      Usuń
    4. A jak nazywa się ten browar?
      Wiele fajnych rzeczy idzie w dużej mierze za granicę :(

      Anka może się wypowie ;)

      Usuń
    5. Stara Komenda się nazywa:)

      Usuń
  4. Mnie nie było, żal mi ściska wiadomo co :) Chleb sobie Alutkowy upiekę na pocieszenie :)) Buziaki Dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nadrobimy;)
      A chleb upiecz koniecznie!
      Buziaki!

      Usuń
  5. niby chlebek codzienny, ale zdjęcia jak zawsze magiczne:)cudny bochenek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Codzienny, niecodzienny...najważniejsze, że pyszny i upiec warto:)
      Dziękuję!:)

      Usuń
  6. Jakiż znajomy chlebek...:-)
    A spotkania bardzo Wam zazdroszczę i już z utęsknieniem czekam na nasze kolejne;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda?;)
      Ten bochenek, to po części też Twoja zasługa,
      bo gdybyś Alutce zakwasu nie podarowała...:)
      Ja też się doczekać nie mogę:)

      Usuń
    2. I przepis był do chlebka dołączony:-) Tylko potem go zmodyfikowała i chwała Jej za to:-) Idę odpisywać o Jarmarku Bożonarodzeniowym:-)

      Usuń
    3. :)))
      Każdy szuka swoich smaków :)
      Odpisuj odpisuj! :)

      Usuń
    4. Gdyby nie było przepisu, nie miałaby co modyfikować;))
      Odpisuj, odpisuj:)

      Usuń
    5. Co ja gadam do chlebka, do zakwasu miało być;-) Już odpisałam:-) Następny bochenek będę piekła Twój, może mi bardziej podejdzie od mojego:-)

      Usuń
    6. Ma się rozumieć, że do zakwasu;)
      A ja następnym razem upiekę Twój:)

      Usuń
    7. Marzena, ale przecież najpierw dałaś mi chleb! Czy to razem z zakwasem było? ;)
      A ja czyj mam upiec? ;P
      Kupiłyście książkę "Chleb"? Oglądałam wczoraj w empiku.

      Usuń
    8. Alzhaimeroza?;))
      U mnie w empiku nie było, ale zamówiłam bez oglądania.

      Usuń
    9. ;)))
      Ja czekam na wypłatę, ale kurczę już całe mnóstwo spraw na nią czeka. :D

      Usuń
    10. Tak to bywa pod koniec miesiąca;)

      Usuń
    11. Ja już kupiłamksiążkę :-)) Ala, chleb był z zakwasem :-)

      Usuń
  7. fantastyczny ten chleb wyszedł, aż chciałoby się wziąć na kanapkę

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ fajnie opisałaś Wasze spotkanie ! Wiesz, że w pierwszej chwili pomyślałam, że Bezdomną karmisz? :-( Przepraszam, ale... tak mi przyszło do głowy.
    Chlebek pachnie, aż u mnie. Czas dokarmić zakwas i wziąć się do roboty.
    A podpowiesz mi kiedy listopadowa piekarnia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :DDD
      Czyli nie do końca dobry jest ten mój opis;))
      Na szczęście Alutka ma swój bardzo przytulny domek,
      w którym piecze ten pyszny chleb:)
      Obawiam się, że Amber jeszcze nie dała sygnału do listopadowego pieczenia,
      chyba że mnie też coś ominęło...

      Usuń
    2. Hahaha! Aniu, w zasadzie to tamtego wieczoru byłam bezdomna ;))

      Usuń
    3. No weź, przecież w ogródku nie kazałam Ci nocować!;D

      Usuń
    4. No weź, przecież nie to miałam na myśli. :D

      Usuń
    5. Hahahaha, strasznie mnie to rozbawiło :) Już Cię widzę jak chodzisz nocami po dworcach i zbierasz Bezdomne wysiadające z pociągów :) Alucha, może zapoczątkowałaś nową tradycję.
      W dobrym towarzystwie i niedosolona pasta jajeczna smakuje!

      Usuń
    6. Cieszę się, że w ten smutny, listopadpwy dzień poprawiłam Wam kochane moje humor !
      Albo go podtrzymałam....
      Czekam na hasło wspólnego pieczenia.
      Ps. Spotkania zazdroszczę, może jako bezdomnną mnie zagarnie któraś ?:-)

      Usuń
    7. Katarzynko, mnie też Ania niezwykle rozbawiła:))

      Aniu, jak tylko pojawisz się na dworcu w moim mieście, zostaniesz od razu zgarnięta;))
      Amber dała już sygnał do listopadowej piekarni.
      Pieczemy w ten weekend!

      Usuń
  9. ładny. I smakowo taki, jaki lubię najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tofko, ja też takie chleby lubię najbardziej, ciemne, wilgotne, z ziarnami...pychota!:)

      Usuń
  10. Taki chleb ,powizytowy' to jest coś!
    Porywam kromkę...

    A anonsu chlebowego nie dałam jeszcze.
    Będzie lada chwila!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porywaj!

      Ciekawa jestem niezwykle tego chleba kukurydzianego:)

      Usuń
  11. Plusem takich spotkać są z pewnością rozmowy i smakołyki, a minusem, że za szybko czas mija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko co dobre, szybko się kończy...tak mówią;)

      Usuń
  12. chleb własnej roboty to jest to! twój wygląda cudownie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ach! Co za chleb! C za spotkanie! Z przyjemnością cichutko Wam towarzyszyłam.
    Chleb ma wszystkie smaki ,które kocham , dziękuje za link do pasty krabowej, przepis świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiele pracy przy tym chlebie, a smak naprawdę wyśmienity.
      Alutka z pewnością się ucieszy, że jej pasta przypadła Ci do gustu:)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  14. Dziękuję za dołączenie tego świetnego chleba do listopadowej listy "Na zakwasie i na drożdżach"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wisło, cała przyjemność po mojej stronie:)

      Usuń