wtorek, 5 maja 2015

Co słychać w ziołowym ogródku i zupa pełna lubczyku





Z przyjemnością zapominam na jakiś czas o szufladzie z suszonymi ziołami.
Teraz liczą się młode, pachnące listki, których coraz więcej w ogrodzie.
Tymianek i cząber przetrwały zimę i obsypują się zielenią.
Melisa przeniosła się na tyły ziołowego zaułka i rośnie teraz pod czujnym okiem rabarbaru.
Mięta zawędrowała na drugą stronę skalniaka i zupełnie nie przeszkadza jej to,
że wyrosła na najbardziej uczęszczanym kocim szlaku.
W miejscu gdzie kiedyś pachniała szałwia, z ziemi wystają suche badylki,
a ja wciąż mam nadzieję, że któregoś dnia wyrosną na nich mięsiste listki.
Lawenda zamiast wyciągać się do słońca, leży leniwie rozłożona na ścieżce.
W doniczkach powoli rośnie bazylia, majeranek stoi na baczność w równych rządkach.
Nad wszystkim króluje lubczyk, który zawsze pojawia się pierwszy,
a później rośnie jak szalony, jakby brał udział w wyścigu.
Korzystam z jego hojności, suszę, mrożę, dzielę się nim z sąsiadami,
dodaję do wywarów i obowiązkowo gotuję lubczykową zupę.




Zupa lubczykowa

2 łyżki masła
1 mała cebula
1 marchew, opcjonalnie
1/2 szklanki listków młodego lubczyku
5 ziemniaków, około 800 g
wywar warzywny, 4-5 szklanek
pieprz
sól
kwaśna śmietana
gałka muszkatołowa

Marchew pokroić w plasterki lub zetrzeć na tarce.
Ziemniaki i cebulę pokroić w drobną kostkę.
Listki lubczyku drobno posiekać.
Na rozgrzane masło wrzucić cebulę i dusić kilka minut aż zmięknie,
dodać lubczyk i po kilku sekundach marchew oraz ziemniaki.
Dusić kilka minut mieszając, dodać wywar, doprowadzić do wrzenia,
zmniejszyć ogień i gotować około 15-20 minut, aż warzywa zmiękną.
Doprawić do smaku pieprzem i solą.
Przed podaniem wymieszać ze śmietaną i szczyptą gałki muszkatołowej.







42 komentarze:

  1. Lubczyk mnie nie lubi, nie chce rosnąć w ogródku, podobnie jak mięta :( za to ja je kocham nad życie. A lawendę proponuję krótko przycinać wiosną tak na 10 cm nad ziemią i pięknie się odmładza. Miałam już taki zdrewniały krzak a teraz jest znów piękny i gęsty a zupa jak najbardziej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mają za dobre warunki? U nas ziemia jest słabej jakości, a akurat te dwa zioła i jeszcze melisa rosną jak szalone, bez specjalnych zabiegów. Co do lawendy to czytałam właśnie, żeby nie przycinać, ale widzę, że to nie działa. Co prawda jest pięknie zielona, ale leży sobie zamiast stać. Teraz to już chyba za późno na cięcie co?

      Usuń
    2. Teraz późno ale za rok wiosną wczesną przytnij bez obaw na 10 cm i odżyje jakby nówka była. A melisa niestety u mnie rośnie - nie znoszę i próbuję od 15 lat cholerę wyplenić bezskutecznie i zawsze gdzieś w jakim miejscu się gangrena pojawi ;)

      Usuń
    3. Tak zrobię.:)
      A ja lubię melisę dopóki nie zamienia się w wielki krzaczor, który przesłania innym ziołom słońce,
      dlatego zwykle przycinam ją prawie do ziemi kilka razy w sezonie, no i wykopuję jej 'dzieci'.;)
      Teraz wycofała się na tyły, więc już nikomu nie będzie przeszkadzać.:)

      Usuń
  2. Taka trochę kartoflanka :) lubię takie zupy.
    Lubczyk u nas na działce też rósł (pewnie rośnie), szkoda, że ja nie mam jeszcze nawyku, by tam regularnie bywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, lubczykowa kartoflanka.:) Ja lubię wszystko co ziemniaczane.;)
      Fajnie jest mieć działkę, ale żeby czerpać z niej korzyści, trzeba niestety poświęcić jej dużo czasu.
      Może kiedyś wyrobisz sobie taki nawyk, a nawet polubisz to bywanie.:)

      Usuń
    2. No właśnie. W ogóle nie mam tego nawyku... Bardzo chciałabym sobie go wyrobić :)
      W tym roku ruszyliśmy z remontem altanki, więc może to pierwszy krok? Choć ja palca nie przyłożyłam jeszcze do tego... ech ;)

      Ziemniaczki są pyszne! :D

      Usuń
    3. Już chciałam pytać, kiedy Ty jeszcze masz czas na remont altanki, ale jak nie własnymi rączkami, to rozumiem.;)

      Są.:D

      Usuń
    4. hehe ;))) na razie to typowo męskie zadania ;)

      Usuń
  3. U mnie tez lubczyk rosnie jak szalony. Uwielbiam dodawac go do zup. Wpraszam sie na obiad :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z nieba mi spadasz z tą zupką, Konwalio kochana! Lubczyk i u mnie szaleje. I pomyśleć, że wysadziłam do ogrodu resztki z doniczki kupionej w jakimś markecie... Tak pięknie się odwdzięczył za to, że go uchowałam od (w jakimś sensie) zagłady na kompostowniku. :)
    Aha, i widzę, że wracamy do bulionu Gordona, o którym sobie ostatnio przypomniałam, obserwując moją "plantację" pokrzyw. :)

    No i Twoje zdjęcia - mniam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do usług Jolu.:)))
      Mój lubczyk, o ile dobrze pamiętam, ma podobną historię. Może w tym tkwi sekret jego bujności.:)
      Bulion Gordona gotuję teraz na okrągło. Wiosenne zupy smakują z nim wyśmienicie.:)
      Dziś wybieram się na zbiór pokrzyw, więc i pokrzywowa zupa się szykuje.;)

      Dziękuję! :*

      Usuń
    2. Bulionu Gordona jeszcze nie robiłam, ale przepis brzmi super i na pewno kolejny bulion warzywny będzie taki właśnie :)

      Usuń
    3. Odkąd ugotowałam go po raz pierwszy, już nie robię innego, czasami tylko pomijam wino.:)

      Usuń
    4. Wcale się nie dziwię - po składnikach widać, że on ma głęboki smak. Mój jest zbyt mdły, ale nie dodawałam czosnku, a on musi swoje robić ;)

      Usuń
    5. Dużo czosnku i cebuli obowiązkowo, no i ten biały pieprz.:)

      Usuń
    6. A ja za diabła nie mogę namierzyć białego pieprzu ziarnistego i zadowalam się zmielonym, kurna. Co za los mieszkanki prowincji. Za to na brak pokrzyw nie mogę narzekać. :)

      Usuń
    7. Pieprz zawsze można zamówić przez internet, a świeżutkiej pokrzywi niestety nie, więc chyba nie tak źle być mieszkanką prowincji. szczególnie jeżeli lubi się pokrzywy;)

      Usuń
  5. Wygląda bardzo apetycznie a zdjęcia jak zawsze piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mamci lubczyk też rośnie na potęgę i mamcia dodaje go do każdej prawie potrawy, rozdaje sąsiadom :)
    Pysznie u Ciebie zaczyna się wiosna :)
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba korzystać z jego hojności.:)
      Uściski!

      Usuń
  7. Bardzo ciekawa zupka, chętnie bym takiej spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magdo, zapraszam do skorzystania z przepisu.:)

      Usuń
  8. lubię intensywny aromat lubczyku, zresztą akurat suszenie tego zioła za wiele tego aromatu mu na szczeście nie odejmuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, dlatego już zaczynam robić zapasy na zimę.:)

      Usuń
  9. I pewnie wszyscy Cię kochają jak zjedzą tę zupkę:-) Uwielbiam smak lubczyku:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma się rozumieć.;) Nie bez powodu podaję ją najbliższym.;)

      Usuń
  10. to jakiś zaczarowany ogród :) zdjęcia niesamowite. Zupy lubczykowej nigdy nie jedliśmy...ciekawy pomysł, pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))))))
      Dziękuję i zachęcam do wypróbowania, jeżeli oczywiście lubicie kartoflane zupy.:)

      Usuń
  11. U mnie lubczyk tuż po cebulce siedmiolatce wita wiosnę i cieszy oko.
    Używam do zup, sosów i mięs.
    Jest niezwykle aromatyczny i ma piękne liście.
    Pysznie pokazałaś walory lubczyku.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie siedmiolatka jakaś taka niemrawa zawsze i wcale jako pierwsza się nie pojawia, nawet nie jako druga.
      Lubczyk rzeczywiście i urodziwy, i smaczny. Wzbogaca smak wielu potraw.
      Dziękuję i pozdrawiam ciepło.:)

      Usuń
  12. Mam wielką słabość do lubczyku!
    To pierwsze zioło, która odbija na wiosnę w mojej ziołowej skrzyni.
    Toteż pozwala na delektowanie się zielonymi listkami już wczesną wiosną.
    Poproszę więc pełen talerz Twojej lubczykowej zupy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest dokładnie tak samo.
      Zawsze pierwszy i cudownie pachnący.
      Częstuję Cię nią z przyjemnością!

      Usuń
  13. Ach ! Jaka miłosna zupa... Lubczyk u mnie rosnie pięknie, mięta i owszem, oregano jest i tymianek. Bazylię kupiłam i ogrodowa grządka pełna :-)
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))
      Grządka pełna wspaniałych aromatów!
      Pozdrawiam Aniu!

      Usuń
  14. Taka zupa to musi pięknie pachnieć!
    Pachnie już z tych Twoixh cudnie ostrych zdjęć.
    Moja szałwia też jeszcze sucha. Jeszcze trzeba poczekać na życie w suchych badylkach. Inna jej odmiana, taka co rosnie od ziemi juz jest zielona. A lubczuk to chyba sobie ponownie posadzę, bo poprzedni wykopałam w obawie przed ekspansją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie, bo pachnie lubczykiem.:)
      Zaczynam powoli wątpić, że w mojej szałwii wciąż tli się życie.
      A lubczyk posadź koniecznie, jak będzie się zbyt mocno rozrastał, obdarujesz nim znajomych.;)

      Usuń
  15. Nie jadłam jeszcze lubczykowej, a właśnie dostałam dwie piękne gałązki :)
    (mój ogródkowy rośnie jakby chciał a nie mógł)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupa lubczykowa ugotowana, czy gałązki trafiły do innego dania?:)
      Strasznie kapryśne są czasem te ziółka.;)

      Usuń