Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sosy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 czerwca 2016

Deszczowy dzień i sos jogurtowy z ogórecznikiem






Deszczowy dzień utkany z szarości.
Kocie łby lśnią wilgocią.
Krople deszczu kołyszą do snu.
Zaspane myśli krążą po głowie.
W kubku aromat różanej herbaty.
Niebieskie kwiaty ogórecznika
rozkwitają leniwie na kuchennym parapecie...






Sos (dip) jogurtowy z ogórecznikiem

10 średnich liści ogórecznika
1 szklanka jogurtu (1,5 szklanki)
50 g tłustej fety
1-2 ząbki czosnku
1 łyżka posiekanego koperku
pieprz
sól
sok z cytryny

Aby uzyskać konsystencję gęstego dipu, należy 1,5 szklanki jogurtu przełożyć na wyłożone gazą sito,
umieścić je nad miską, przykryć i włożyć do lodówki na około 8 godzin.

Jeżeli zależy nam na luźniejszej konsystencji sosu, należny pominąć ten etap i użyć 1 szklankę jogurtu.

Listki ogórecznika zmiksować z łyżką jogurtu i fetą.
Wymieszać z resztą jogurtu, dodać drobno posiekany czosnek i koperek.
Doprawić do smaku pieprzem, solą i kilkoma kroplami cytryny.
Przed podaniem udekorować pokruszoną feta, koperkiem i malutkimi listkami ogórecznika.






Pogodnego weekendu! :)


piątek, 3 kwietnia 2015

Wesołych Świąt i talerz wielkanocny last minute





Jeszcze wczoraj wiatr nucił swą pieśń w kominie,
ogród zalany był łzami deszczu, 
a szarość wlewała się przez nieumyte okna.
Dziś z nieba skradł ktoś prawie wszystkie chmury,
a ciepłe promienie słońca wędrują po mieście.
Czereśniowe gałązki zaczynają puszczać pąki w wazonie,
rzeżucha dzielnie pnie się do góry na słonecznym parapecie,
a ja zamiast upajać się zapachem pieczeni i drożdżowych bab,
wciąż próbuję załatwić wszystkie sprawy niecierpiące zwłoki 
i planuję wielkanocny talerz last minute, na wszelki wypadek.




Sos szczypiorkowy

4 łyżki majonezu
2 łyżki tłustego jogurtu naturalnego
4 łyżki posiekanego szczypiorku
pieprz
sól

Majonez, jogurt i szczypiorek wymieszać, można też zmiksować blenderem.
Doprawić do smaku świeżo mielonym pieprzem i solą.




Sos chrzanowy

4 łyżki majonezu
2 łyżki tłustego jogurtu naturalnego
3-4 łyżeczki tartego chrzanu
kropla soku z cytryny
sól

Majonez, jogurt i chrzan wymieszać.
Ilość chrzanu uzależniona jest od indywidualnych upodobań.
Doprawić do smaku sokiem z cytryny i solą.




Sos kaparowo-koperkowy

4 łyżki majonezu
2 łyżki tłustego jogurtu naturalnego
4 łyżeczki posiekanych kaparów
2 łyżeczki posiekanego koperku
kropla soku z cytryny
pieprz

Majonez, jogurt, kapary i koperek wymieszać.
Doprawić świeżo mielonym pieprzem i sokiem z cytryny.




Talerz wielkanocny last minute

jaja kurze
jaja przepiórcze
wędzony łosoś lub inna ulubiona ryba
roszponka lub kiełki
sosy

Jajka kurze gotować 7-10 minut, w zależności od tego, jaki stopień ugotowania lubimy.
Następnie obrać je ze skorupek i przekroić na połówki lub ćwiartki.
Jajka przepiórcze gotować maksymalnie 2 minuty.
Obieranie tych maleństw można pozostawić gościom.;)
Łososia pokroić w cienkie plasterki.
Na dużym półmisku ułożyć jajka, rybę, roszponkę lub/i kiełki
oraz sosy umieszczone w małych miseczkach.





Wiosennych nastrojów, słońca i rodzinnego ciepła,
spokoju i samych radosnych chwil
oraz ulubionych smaków na wielkanocnym stole.

Wesołych Świąt!




poniedziałek, 23 czerwca 2014

Sezonowo od A do M, bób, zielony sos tahini i pita





Czasem nachodzi mnie taka myśl,
że moja konsekwencja podczas zakupów powoduje, 
iż niektóre smaki docierają do mnie z opóźnieniem,
a pewne z nich nawet mnie omijają.
Z uporem pewnego kłapouchego zwierzaka
staram się robić zakupy w lokalnych gospodarstwach
i z coraz większą niechęcią zaglądam do tradycyjnych sklepów.
Na targowiskach szukam stoisk z niezbyt idealnymi okazami
i unikam tych, które od wiosny do jesieni wyglądają prawie identycznie.
Kiedy wszyscy już dawno zajadali się truskawkami,
ja czekałam cierpliwie, bo pan Jan powiedział, że truskawki będą na pewno.
Rzodkiewka, botwinka, młoda marchewka... wszystko z opóźnieniem.
A może właśnie w odpowiednim dla nich czasie?
Kiedy tylko przekraczam próg ceglanego budynku,
wszystkie wątpliwości znikają natychmiast.
Pani Ania pyta, czy chcę kurczaka, bo akurat jeden został
i radzi zapisać się na jajka, bo wymieniają stado i może zabraknąć.
Odbieram dwie kobiałki truskawek pachnących poziomkami.
Zapełniam po brzegi wiklinowy koszyk.
Czosnkowy szczypior, boćwina, szpinak nowozelandzki, 
kapusta zwykła i włoska, sałaty, rzepa, koper...
Chyba jednak nie mam na co narzekać.
A kiedy Amber zaproponowała biesiadę przy bobie, 
nawet nie marzyłam, że znajdę go w najbardziej pożądanej przeze mnie postaci.
Jakie było moje zaskoczenie, kiedy podczas kolejnych sobotnich zakupów 
zobaczyłam w wiklinowym koszu zielone, jędrne strąki młodego bobu.




Sałatka z bobu i rzodkiewek
na podstawie przepisu z książki Ottolenghi The Cookbook

500 g bobu
350 g rzodkiewek
1/2 czerwonej cebuli
30 g skórki z kiszonej cytryny
sok z 2 cytryn
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
2 łyżki posiekanej kolendry
3 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka mielonego kuminu
pieprz
sól

do podania
zielony sos tahini
chlebki pita

Bób gotować 2-3 minuty w osolonej wodzie lub na parze,
wypłukać pod bardzo zimną wodą i obrać ze skórki.
Rzodkiewki pokroić w plasterki, cebulę w bardzo cienkie piórka.
Wymieszać warzywa z posiekaną drobno skórką z kiszonej cytryny
i pozostałymi składnikami. Doprawić pieprzem i solą.




Zielony sos tahini
na podstawie przepisu z książki Ottolenghi The Cookbook

150 ml tahini
150 ml wody
80 ml soku z cytryny
2 ząbki czosnku
30 g natki pietruszki
sól

Wszystkie składniki umieścić w blenderze i zmiksować na gładką pastę.
Doprawić do smaku solą i dodać wodę jeżeli to konieczne.
Sos powinien mieć konsystencję lejącego miodu.




Chlebki Pita
na podstawie przepisu Bajaderki

1 1/4 szklanki letniej wody
3 łyżki oliwki
1 łyżeczka soli
3 szklanki maki pszennej
2 łyżeczki suchych drożdży

Wszystkie składniki połączyć i wyrobić miękkie, elastyczne ciasto.

Przykryć i odstawić do wyrośnięcia na co najmniej 1 godzinę.
Ciasto powinno podwoić objętość.
Następnie podzielić ciasto na 8 równych części.
Każdą uformować w kulę, przykryć i zostawić na 20 minut aby odpoczęło.
Każdą kulę rozwałkować na kształt krążka, ułożyć na papierze do pieczenia,
przykryć i odstawić do wyrośnięcia na 20-30 minut.
Rozgrzać piekarnik z blachą lub kamieniem do pizzy do temperatury 260ºC.
Wyrośnięte krążki zsuwać ostrożnie razem z papierem na rozgrzaną blachę.
Piec 8-10 minut, aż się napuszą i lekko zrumienią.
Studzić na kratce.






piątek, 13 czerwca 2014

Chutney, czatnej lub czatni rabarbarowy i zmysły






Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie
Widzę [...]

A. Mickiewicz


Lubię kiedy białko przelewa się między moimi palcami, 
a na dłoni zostaje jedwabiste w dotyku żółtko.
Przesadnie wręcz zachwycam się zapachem świeżo mielonej kawy. 
Uwielbiam odgłos chrupiącej skórki chleba, która stawia opór ostrzu noża.
Przymykam z rozkoszy oczy, kiedy w moich ustach eksploduje smak dojrzałej czereśni.
Czytam świat wszystkimi zmysłami równocześnie.
Robię to codziennie, ale bez specjalnej uwagi.
Bezwiednie chłonę otaczające mnie smaki i zapachy. 
Wystarczy jednak, że zamknę oczy, a umysł od razu zaczyna płatać figle.
Niektóre zapachy przestają być tak oczywiste, kiedy nie można ich jednocześnie zobaczyć
i wcale nie tak prosto z całego bukietu wybrać ten konkretny.
Wystarczy, że zwykłe przeziębienie przyćmi znacznie zmysły,
a świat, choć kolorowy, bez smaku i zapachu niesamowicie traci na wartości.
Na szczęście znów mogę cieszyć się nim w pełni i wszystkimi zmysłami na raz.
W końcu trwa jeden z najsmaczniejszych okresów w roku
i przykro byłoby z tego nie korzystać.





Chutney rabarbarowy
na podstawie przepisu z czasopisma Sielskie Życie

500 g rabarbaru
1 cebula
2-3 cm świeżego imbiru
2 suszone papryczki chili
1 łyżeczka ziaren kolendry
1 łyżeczka ziaren gorczycy
75 ml białego octu balsamicznego
50 ml wody
50 g brązowego cukru lub więcej wg uznania
świeżo mielony czarny pieprz
sól

Cebulę i imbir drobno posiekać.
Ziarna kolendry i gorczycy uprażyć na suchej patelni,
dodać do nich ocet i 50 ml wody,
a następnie cukier, cebulę, imbir i chili.
Gotować na małym ogniu przez 5 minut.
Dodać rabarbar pokrojony w 2 cm kawałki.
Gotować kolejne 5-10 minut.
Rabarbar nie powinien się zupełnie rozgotować.
Na koniec doprawić pieprzem i solą,
przełożyć do słoika i ostudzić.
Przechowywać do 2 miesięcy.




Słońca, deszczu, upałów lub chłodu, 
cokolwiek sprawi Wam przyjemność:)
Miłego weekendu!



piątek, 18 stycznia 2013

Przesyłka od Amber i wężymord oswojony




Kiedy się czegoś bardzo pragnie, prędzej czy później się to dostanie.
Za sprawą tajemniczych zbiegów okoliczności, dobrych ludzi
i nieoczekiwanych zdarzeń, mogą spełnić się nasze marzenia.
Marzenia małe i te całkiem duże.
Te, o których nie boimy się marzyć i te,
w których spełnienie nie mamy odwagi wierzyć.
Marzenia o domu w środku lasu,
o spotkaniu kogoś, kogo dawno się nie widziało,
o trekkingu wokół Annapurny,
o błękitnej filiżance, którą zobaczyłam wczoraj na zdjęciu,
o tarcie z truskawkami w środku zimy,
o poznaniu smaku skorzonery...




Tak się złożyło, że to ostatnie spełniło się całkiem niedawno, dzięki Amber:)
Najpierw był temat wspólnego gotowania, który wybrała Ona.
Później były moje poszukiwania, zakończone fiaskiem.
Następnie Jej propozycja nie do odrzucenia.
Potem przyszedł pan listonosz, a chwilę po jego wyjściu,
po raz pierwszy trzymałam w rękach czarny korzeń wężymordu.
Była też rada bliskiej osoby, żeby obierać skorzonerę w rękawiczkach,
ponieważ brudzi i klei się niemiłosiernie.
Rękawiczek nie miałam, ale działałam błyskawicznie
i udało mi się uchronić dłonie przed pofarbowaniem.
A na końcu powstało danie, pyszna kompozycja smaków,
która skradła moje kubki smakowe od pierwszego kęsa.
Ciekawe co Amber wyczarowała z tego warzywa, o groźnie brzmiącej nazwie?




Skorzonera z grzybami i pęczakiem
na podstawie przepisu Y. Ottolenghi

150 g pęczaku
5 łyżek oliwy
1 cytryna
4 ząbki czosnku
pieprz
sól
300 g skorzonery
150 g borowików
150 g boczniaków
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
1 łyżka posiekanego świeżego estragonu
1 łyżka masła, opcjonalnie




Pęczak zalać zimną wodą, doprowadzić do wrzenia i gotować 30-35 minut.
Następnie pęczak przecedzić przez sito, tak aby pozbyć się całej wody.
Przełożyć do miski i wymieszać z masłem, jeżeli go używamy.
Na patelnię wlać 3 łyżki oliwy, dodać 4 paski skórki cytrynowej i czosnek pokrojony w cienkie plasterki.
Podgrzewać na bardzo małym ogniu przez 1-2 minuty, mieszając.
Dodać ugotowany pęczak, doprawić pieprzem i solą, dokładnie wymieszać.
Do garnka wlać zimną wodę, dodać sok z połowy cytryny i szczyptę soli.
Skorzonerę obierać za pomocą obieraczki do warzyw, kroić na kawałki około 3 cm długości 
i natychmiast wkładać do wody z sokiem cytrynowym.
Wstawić garnek na ogień, doprowadzić do wrzenia i gotować 20 minut.
Odcedzić i dodać skorzonerę do pęczaku.
Podgrzać pozostałą oliwę na patelni i dodać pokrojone na duże kawałki grzyby.
Smażyć na dużym ogniu kilka minut, aż nabiorą złotej barwy, dodać do pęczaku.
Na koniec całość wymieszać z posiekaną natką i estragonem
oraz sokiem z pozostałej połowy cytryny.
Doprawić jeżeli to konieczne, pieprzem i solą.
Podawać na ciepło z dodatkiem ziołowego majonezu.




Ziołowy majonez

3 łyżki majonezu
3 łyżki jogurtu naturalnego
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
1 łyżeczka posiekanego świeżego estragonu
1 łyżka posiekanego szczypiorku
sok i skórka z cytryny
pieprz
sól

Majonez, jogurt i zioła wymieszać.
Doprawić pieprzem, solą i sokiem z cytryny.
Przed podaniem posypać odrobiną posiekanej skórki cytrynowej.





wtorek, 9 października 2012

Keczup z węgierkami




Przejrzałam stare czasopisma, wycinki z kolorowych gazet,
książki, które wielokrotnie były dla mnie inspiracją.
Nigdzie nie ma.
Nie ma przepisu na keczup z pomidorów i węgierek.
Przepisu, o którym wspomniała Anka Wrocławianka.
Niby przy okazji, gdzieś między jednym a drugim komentarzem,
ale tak mnie zaintrygowała, że nie potrafiłam odpuścić.
Kupiłam więc na rynku mięsiste pomidory.
Dodałam słodkie węgierki i kilka przypraw.
Gotowałam, mieszałam, przecierałam.
Napełniałam słoiki i oblizywałam łyżkę:)




Keczup z węgierkami
wersja ostra

1,5 kg pomidorów
0,5 kg śliwek węgierek
1 gwiazdka anyżu
3 goździki
1 cebula
2 ząbki czosnku
listek laurowy
2 suszone papryczki birds eye
1 łyżeczka tartego, świeżego imbiru
2 łyżki octu sherry
oliwa
sól
miód lub cukier, opcjonalnie

Pomidory sparzyć wrzątkiem, obrać ze skóry i pokroić na mniejsze kawałki.
Śliwki pozbawić pestek i pokroić na ćwiartki.
W garnku rozgrzać oliwę, dodać drobno posiekaną cebulę.
Smażyć kilka minut na niewielkim ogniu, aż zmięknie.
Dodać czosnek, anyż, goździki, listek laurowy, chili, imbir i szczyptę soli.
Wymieszać i smażyć chwilę, aż przyprawy zaczną pachnieć.
Do garnka dodać pomidory i śliwki.
Dusić na niewielkim ogniu, mieszając od czasu do czasu.
Kiedy część płynu odparuje, przetrzeć sos przez sito lub zmiksować blenderem.
Przełożyć z powrotem do garnka, doprawić solą i octem.
Jeżeli sos jest zbyt kwaśny (mój był w sam raz) dodać miód lub cukier do smaku.
Dusić do uzyskania pożądanej konsystencji.
Gorący keczup przekładać do wyparzonych słoików.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 120°C i pasteryzować 15-20 minut.




Aniu, jak znajdziesz kiedyś swój przepis, to podziel się ze mną proszę :)
A może ktoś z Was zna, lubi, robi keczup ze śliwkami?

piątek, 31 sierpnia 2012

Sos pomidorowy na zimę




Wyobraźcie sobie taki moment,
kiedy wracacie do domu z zimowego spaceru.
Świeci słońce, ale jest bardzo zimno, dni są krótkie,
a Wy tęsknicie za latem, ciepłymi wieczorami,
zapachem ziół i smakiem świeżych warzyw.
Ta chwila wydaje się teraz bardzo odległa,
ale z pewnością nadejdzie.
Warto się na nią przygotować już dziś ;)





Sos pomidorowy na zimę

Taki sos jest idealny do przygotowania zupy pomidorowej.
Wystarczy dolać bulion warzywny lub mięsny i gotowe:)

oliwa
2 duże cebule
6 ząbków czosnku
1 łagodne chili, opcjonalnie
1 łyżeczka soli
3 kg pomidorów
2 garście świeżej bazylii
2 garście świeżego oregano

Pomidory sparzyć wrzątkiem i zdjąć z nich skórkę.
Można też usunąć pestki, ale nie jest to konieczne.
Pomidory pokroić na mniejsze kawałki.
W dużym garnku, rozgrzać oliwę, dodać posiekaną cebulę.
Dusić kilka minut aż cebula zmięknie, dodać czosnek, chili, sól i pomidory.
Gotować na małym ogniu, aż część płynu odparuje, a sos zgęstnieje.
Zmiksować blenderem, a na koniec dodać posiekane zioła.
Gorący sos przelać do wyparzonych słoików lub butelek.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 120°C i pasteryzować przez 15-20 minut.




Pamiętacie bajkę
O leniwym pasikoniku i o pracowitej mrówce
Zachęcam do zrobienia chociaż kilku słoiczków :)
Miłego weekendu!


niedziela, 18 grudnia 2011

Święta tuż, tuż...

Święta tuż tuż, a śniegu jak nie było tak nie ma. Przynajmniej u mnie. 
Wciąż jednak mam nadzieję, że w Wigilijny poranek wyjrzę przez okno 
i zamiast szarego nieba zobaczę w końcu widok taki jak tu
Na zewnątrz, jedynie światełka rozwieszone na choince 
w ogródku sąsiadów, są oznaką zbliżających się świąt.
Za to w mojej kuchni takich znaków jest stanowczo więcej:)
Choć nie miałam jeszcze czasu na przygotowanie świątecznych dekoracji,
aromaty pomarańczy, cynamonu i goździków tworzą swoisty klimat.
Popijając Przysmak Świętego Mikołaja przygotowuję żurawinę do mięs, 
które pojawią się na świątecznym stole.
Zamiast zrobić jedną, robię trzy różne. A co tam, jak święta to święta!
Gotową żurawinę, kiedy jest jeszcze gorąca, można przełożyć do wyparzonych słoiczków,
zakręcić i postawić do góry dnem. Nie wymaga pasteryzacji.



Żurawina z pomarańczą

200 g żurawiny
1 pomarańcza
skórka z 1/4 pomarańczy
100 ml wrzątku
50 g brązowego cukru* 
 ziarenka z 2 strąków kardamon
1/2 łyżeczki startego świeżego imbiru
szczypta soli

Żurawinę zalać wrzątkiem i gotować aż zacznie puszczać sok.
Dodać cukier, przyprawy i cząstki pomarańczy pozbawione pestek i błon,
oraz skórkę pomarańczową.
Gotować na małym ogniu, mieszając od czasu do czasu, przez około 30 minut 
lub do uzyskania konsystencji, która nam odpowiada.
Przed podaniem wyjąć skórkę pomarańczową.



Żurawina z persymoną

200 g żurawiny
100 ml wrzątku
50 g brązowego cukru*
1 persymona
laska cynamonu
gałązka świeżego rozmarynu
szczypta soli

Żurawinę zalać wrzątkiem i gotować aż zacznie puszczać sok.
Dodać cukier, persymonę pokrojoną w drobna kostkę oraz przyprawy.
Gotować na małym ogniu około 30 minut lub do uzyskania pożądanej konsystencji.
Przed podaniem wyjąć cynamon i rozmaryn.



Żurawina z gruszką

200 g żurawiny
100 ml wrzątku
50 g brązowego cukru*
1 gruszka
1/2 laski wanilii
4 goździki
szczypta soli

Żurawinę zalać wrzątkiem i gotować aż zacznie puszczać sok.
Dodać cukier i gruszkę pokrojoną w drobną kostkę,
ziarenka z 1/2 laski wanilii, goździki i sól.
Gotować, mieszając około 30 minut.

*Ilość dodanego cukru zależy od Waszych upodobań. Ja wolę kiedy żurawina jest słodko-kwaśna.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Papier ryżowy i sos imbirowo-sojowy

Roladki z papieru ryżowego są idealne na upalne dni.
Do tego sos imbirowo-sojowy.


Sos imbirowo-sojowy

1 czerwona papryczka chili
świeży imbir wielkości 1/2 kciuka
pół ząbka czosnku
łyżka posiekanego szczypiorku
8 łyżek sosu sojowego shoyu
2-3 łyżki zimnej wody
sok z 1/4 cytryny

Papryczki, czosnek i imbir drobno posiekać lub zetrzeć na tarce.
Dodać szczypiorek, sos sojowy, wodę i sok z cytryny.
Wszystko wymieszać i odstawić żeby smaki się połączyły.




 

Roladki z papieru ryżowego

sałata rzymska
avocado
ogórek
papier ryżowy
makaron ryżowy
szczypior lub świeża kolendra
ugotowane krewetki 

Makaron ryżowy zalać gorącą wodą i odcedzić kiedy zmięknie.
Sałatę, ogórka  i avocado pokroić na paski.
Papier ryżowy zanurzyć na chwilę w wodzie aż zrobi się elastyczny.
Na papierze układać makaron, krewetki, sałatę, avocado i kawałki ogórka.
Można dodać szczypior lub świeżą kolendrę.
Zawinąć tak żeby zawartość nie wypadła.
Przed podaniem można każdą roladkę przekroić ukośnie na pół.