Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby i owoce morza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby i owoce morza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 grudnia 2024

Sezonowo od A do M i sałatka ziemniaczana z pstrągiem.

 




Za oknem próżno szukać zimy.
Mleczny opar przesłania dużą część świata.
Chodniki są nieustannie mokre, szyby brudne od deszczu.
Wilgoć wdziera się pod najgrubszy wełniany płaszcz.
Na szczęście są choinkowe światełka,
zapach pomarańczy i grzane wino,
płomień świec i mruczące, ciepłe koty.
I plany na spokojny, leniwy wieczór sylwestrowy.



Wspaniałej nocy sylwestrowej
z ulubionymi ludźmi, pysznymi przekąskami,
dobrymi nastrojami i marzeniami na przyszłość.

Do Siego Roku!












Sałatka ziemniaczana z wędzonym pstrągiem

4 ziemniaki
pół wędzonego pstrąga źródlanego
1/4 szklanki gęstego tłustego (9%) jogurtu
2 łyżki posiekanych kaparów
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
2 łyżki posiekanego szczypiorku
2 łyżki posiekanej czerwonej cebuli
sok i skórka z połowy cytryny
pieprz
sól

Pstrąga obrać ze skóry i ości, podzielić na cząstki.

Ziemniaki ugotować w mundurkach w osolonej wodzie.
Kiedy lekko ostygną, obrać ze skórki i pokroić na półplasterki.

Jogurt wymieszać z sokiem i skórką z cytryny, doprawić pieprzem i solą.
Wymieszać z ziemniakami, dodać po łyżce kaparów, pietruszki, szczypiorku i cebuli.
Doprawić pieprzem i solą lub sokiem z cytryny, jeżeli to konieczne.

Wyłożyć na półmisek, na wierzchu ułożyć cząstki pstrąga, 
posypać pozostałą ilością kaparów, natki, szczypiorku i cebuli.




 




Tradycją stało się już, że ostatnie sezonowe spotkanie w naszych kuchniach 
nie ma wyznaczonego bohatera.
Jest pełna dowolność i podajemy to, na co akurat mamy ochotę.
Ja miałam chętkę na lekką sałatkę ziemniaczaną z przepysznym pstrągiem źródlanym.
A jakie danie czeka na nas za Kuchennymi Drzwiami Amber?








środa, 31 marca 2021

Sezonowo od A do M i chrupiąca sałatka z cykorii






Marzec przeminął.
Nie wiadomo kiedy.
Deszczowe dni przeplatał odrobiną słońca.
Przystroił wierzby w aksamitne kotki.
Zostawił strzępki soczystej zieleni w ogrodzie
i mnóstwo kocich smutków w sypialni.
Rozświetlił krokusami uśpione trawniki.
Zapełnił talerze wiosennym szpinakiem i kajtonią,
pierwszymi listkami mniszka i niedźwiedziego czosnku.
Rozbudził apetyt na nowe.
I zniknął.








Sałatka z cykorii z dresingiem z anchois
przepis z książki 30 minut w kuchni, J. Olivera

2 cykorie czerwone
2 cykorie białe
pęczek świeżej bazylii
1 ząbek czosnku
15g anchois w oliwie
1 łyżeczka musztardy Dijon
2 łyżki jogurtu naturalnego
3 łyżki czerwonego octu winnego
garstka kaparów
3 łyżki oliwy z oliwek
pieprz
sól

Odkroić gorzkie końce cykorii, podzielić na listki i ułożyć na półmisku.
Najmniejsze listki bazylii oderwać od pęczka i posypać nimi cykorię.
Resztę bazylii włożyć do blendera.
Dodać czosnek, szczyptę soli oraz pieprzu, anchois z odrobiną oliwy, 
musztardę, jogurt, ocet winny i 2 łyżki oliwy z oliwek. 
Dodać również 2 łyżki wody i zmiksować całość na gładko.
Doprawić jeżeli to konieczne.
Na rozgrzaną patelnię wlać odrobinę oliwy i wrzucić kapary.
Smażyć kilka minut, aż staną się lekko chrupiące.
Kaparami posypać cykorię, polać częścią dresingu.
Resztę dresingu podać osobno.








Sklepowe półki w marcu kuszą nowalijkami, 
ale ja nie ulegam łatwo tej pokusie.
Czekając na pierwszą sałatę z ulubionego gospodarstwa,
 chrupię gorzkie liście cykorii.
Nie byle jak chrupię, bo wspólnie z Amber. :)







czwartek, 31 grudnia 2020

Sezonowo od A do M. Spotkanie na koniec roku!

 





Wierzę, że nasze życie jest nie tylko sumą zdarzeń, lecz skomplikowanym splotem sensów, które tym zdarzeniom przypisujemy. Owe sensy tworzą cudowną tkaninę opowieści, pojęć, idei i można ją uznać za jeden z żywiołów - jak powietrze, ziemia, ogień i woda - które fizycznie determinują nasze istnienie i nas kształtują. Opowieść jest więc piątym żywiołem, który każe nam widzieć świat w taki, a nie inny sposób, rozumieć jego nieskończone zróżnicowanie i skomplikowanie, a także porządkować nasze doświadczenie i przekazywać je z pokolenia na pokolenie, z jednego istnienia w drugie.

Olga Tokarczuk



Kolejny rok dobiega końca.
Bez podsumowań, bez postanowień.
Bez wielkich przygotowań.
Bombki wciąż lśnią na choince.
Lampki rozświetlają szarość dnia. 
Dom pachnie świeżym pieczywem.
Z kubka unosi się aromat kawy.
Pierwszy kot tęsknie patrzy w stronę ogrodu.
Kot Drugi śpi w fotelu, śni i wzdycha.
Dookoła brzmi kojąca cisza.
W głowie tworzę listę przekąsek na wieczór.
Dania na kęs lub dwa to główni bohaterowie dzisiejszego stołu.
Crostini, koreczki, roladki, tartaletki, rogaliki, placuszki...
Z tego co pod ręką, co znajdę w lodówce i spiżarni.
Lubię kiedy koniec roku obfituje w różnorodność.
Dziś będą między innymi gryczane bliny,
które przygotowałam na ostatnie w tym roku

Aniu, dziękuję za motywację, inspirację i kolejny przepyszny rok!
A co Ty lubisz zjeść na koniec roku?






Mini bliny gryczane

150 g mąki gryczanej*
10 g świeżych drożdży
1 jajo
190 ml mleka
1 łyżeczka płynnego masła
cukier
sól
masło klarowane lub olej do smażenia

*mąkę gryczaną można przygotować mieląc kaszę gryczaną w młynku do kawy.

Mleko lekko podgrzać, dodać do niego drożdże i szczyptę cukru, 
przykryć i odstawić na 5-10 minut.
Mąkę przesiać, wsypać do miski, dodać sporą szczyptę soli,
wlać mleko z drożdżami, dodać jajko i dokładnie wymieszać.
Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany.
Na koniec dodać masło, jeszcze raz dokładnie wymieszać,
przykryć i odstawić w temperaturze pokojowej na 2-3 godziny.
Następnie rozgrzać patelnię z odrobiną tłuszczu
i smażyć placki wielkości kęsa z obu stron na złoty kolor. 
Bliny są najsmaczniejsze zaraz po przygotowaniu.

Dodatki do blinów

masło
gęsta, kwaśna śmietana
kawior
plasterki cytryny
wędzony łosoś
świeżo tarty chrzan
śledź w oleju
koperek
pieprz

Ciepłe bliny można jeść z samym masłem.
Można je również okrasić śmietaną, kawiorem i plasterkami cytryny
lub śmietaną, plasterkami łososia i tartym chrzanem.
Smakują dobrze również ze śmietaną i śledziem.
Przed podaniem można posypać je świeżo mielonym 
czarnym pieprzem i udekorować koperkiem.






Kochani, 
życzę Wam pięknego i spokojnego roku.
Dbajcie o siebie i bliskich.
Szczęśliwego Nowego Roku!





poniedziałek, 19 października 2020

Sezonowo od A do M i niezwykła sałatka z gruszkami








[...] liście opadały pożółkłe, chmury zaś ciążyły jak na wieczną niepogodę 
i wszystkim robiło się smutno, a zwłaszcza kotom.

Piotr Adamczyk



Pochmurne dni.
Koty zaszywają się w ciepłych zakamarkach domu.
Ja pod kocem z jesiennym filmem lub książką w mrocznym klimacie.
I nawet kiedy w powietrzu smutek łączy się z tęsknotą 
niezmiennie lubię ten jesienny czas.
Lubię kaskady kolorowego bluszczu 
spływające po ścianach i płotach.
Donice słonecznych chryzantem na tarasie.
Spiżarnię pachnącą jabłkami, jak kiedyś piwnice, 
w których owoce zawinięte w gazetę trwały przez zimowy czas. 
Stragany pełne dyń i leśnych grzybów.
Długie wieczory w blasku świec.
Zapach mokrych liści...









Sałatka z gruszkami i wędzoną makrelą

2 dojrzałe twarde gruszki
2-3 garście gorzkich liści, u mnie między innymi cykoria, radicchio, rukola, musztardowiec, mizuna 
150 g wędzonej makreli
sok z cytryny
pieprz
sól

dressing
1 czubata łyżeczka musztardy francuskiej
1 łyżeczka miodu
1 łyżka soku z cytryny
3 łyżki oliwy z oliwek

Wszystkie składniki dressingu wymieszać i doprawić szczyptą pieprzu oraz soli.

Gruszki pokroić na cząstki wielkości kęsa i wymieszać z połową dresingu.

Liście przełożyć na półmisek, dodać cząstki gruszek wymieszane z dressingiem.
Makrelę obrać ze skóry i ości, podzielić na kawałki wielkości kęsa i rozłożyć na półmisku.
Polać sałatkę pozostałą częścią dressingu, 
skropić kilkoma dodatkowymi kroplami soku z cytryny 
i posypać świeżo mielonym czarnym pieprzem.
Podawać z ciemnym chlebem.

Jeżeli kogoś onieśmiela to połączenie, może zamienić makrelę na ser typu stilton lub roquefort.
Jednak sałatka z wędzoną makrelą jest naprawdę genialna i warto jej spróbować. :)  








Zwykle nie eksperymentuję z gruszkami i najchętniej jadam je w najprostszej postaci,
prosto z drzewa lub kosza w spiżarni. ;)
Gdyby Amber nie zaproponowała gruszek na bohatera naszego sezonowego spotkania,
pewnie jeszcze długo nie miałabym okazji poznać tego połączenia smaków.
Tymczasem sałatka okazała się ulubionym smakiem tej jesieni. :)
Czy za Kuchennymi Drzwiami również znajdę coś,
co sprawi, że gruszki częściej będą gościć w mojej kuchni?






środa, 28 grudnia 2016

Święta, święta i... zimowe śniadania dla Green Canoe Style.






Ani jeden płatek śniegu nie zawirował w powietrzu.
Nie było słońca, które odbija się we wszechobecnej bieli.
Ani odrobiny mrozu na szybach, ani skrzypiących kroków...
Tylko nagie drzewa i szarość świątecznych dni,
które minęły (jak zwykle!) w okamgnieniu.
Po kruchych ciastkach z orzechami zostały tylko okruszki.
Kilka piernikowych serc wciąż wypełnia dno świątecznego pudełka.
Lodówka pełna jest resztek wigilijnych potraw.
Wyjadamy je w blasku choinkowych lampek.
I choć już po świętach, to życie wciąż toczy się powoli.
Dni nieco zaspane, puste drogi, czas na wspólne śniadania...





Rösti z kwaśną śmietaną i wędzonym łososiem.




Polenta z boczniakami i jajkami w koszulce.





Kasza jaglana z owocami i wanilią.




Frittata z duszonym porem i kozim twarogiem.



Przepisy na wszystkie śniadania znajdziecie w zimowym wydaniu Green Canoe Style.




czwartek, 11 lutego 2016

Zupy na cztery pory roku - zima...






- Czy jest rzepa? - zapytałam.
- Nie - odpowiedziała krótko.
- A czy dostanę jarmuż?- zapytałam znów z nadzieją w głosie.
Popatrzyła na mnie ze zdziwieniem i pokiwała przecząco głową.
- Ale truskawki są - dodałam z przekąsem.
- Truskawki, maliny, borówki… - zaczęła wymieniać rozpromieniona.
Dopiero po chwili dotarło do niej, że powiedziałam to z ironią.
Sklepowe półki uginają się od warzyw i owoców.
Wszystkie jednakowe, równiutkie, kuszą kolorami.
Dla mnie zima to czas strączkowych i korzeni.
Czas wyjadania ze słoików wszystkiego, co w nich zamknęłam latem i jesienią.
To czas tęsknoty za tym, co będzie tak bardzo cieszyć za kilka miesięcy.
Marząc o gruntowych ogórkach i czereśniach zrywanych prosto z drzewa,
gotuję zupę z naszej poczciwej i niedocenianej rzepy.
Gotuję ją wspólnie z MałGohąMarzenąAlutką i Kamilą.






Zupa z czarnej rzepy

2 rzepy, ok. 300 g
1 cebula, ok. 90 g
1 marchewka, ok. 60 g
kawałek pora, ok. 60 g
kawałek selera, ok. 50 g
4 ziemniaki, ok. 500 g
2 łyżki masła
450 - 500 ml gorącego bulionu warzywnego lub drobiowego
4-5 łyżek tłustej śmietany
pieprz
sól

do podania
szczypiorek
świeży chrzan, opcjonalnie
wędzony łosoś, opcjonalnie

Warzywa pokroić w kostkę.
W garnku z szerokim dnem rozgrzać masło i zeszklić na nim cebulę.
Dodać resztę warzyw i dusić kilka minut, często mieszając.
Wlać bulion, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień
i gotować 15-20 minut, aż wszystkie warzywa zmiękną.
Zupę zmiksować na krem, jeżeli jest zbyt gęsta, dodać przegotowaną wodę lub bulion.
Jeżeli chcemy uzyskać naprawdę kremową konsystencję, należy przetrzeć ją przez sito.
Zupę doprawić pieprzem oraz solą i wymieszać ze śmietaną i od razu podawać.

Przed podaniem posypać posiekanym szczypiorkiem.
Można również dodać kilka plasterków wędzonego łososia i świeży chrzan.







środa, 16 grudnia 2015

Kampania na rzecz ochrony różnorodności biologicznej mórz i oceanów. Warsztaty kulinarne i jaką rybę wybrać na obiad.


Oceany i morza stanowią aż dwie trzecie powierzchni Ziemi. 
Większość żywych istot na Ziemi jest więc ściśle powiązanych z wielkimi wodami. 
Rośliny i zwierzęta je zamieszkujące są zaś z sobą połączone skomplikowaną siecią zależności. 
Jeśli niszczy się jedno ogniwo sieci, bardzo łatwo zniszczyć cały system.*




Nasze decyzje znacząco wpływają na  środowisko. 
Nie jest to ani tajemnicą, ani wielkim odkryciem. 
Większość pomyśli zapewne, że chodzi o wielki przemysł, wielkie pieniądze, wielki biznes. 
Nie do końca. 
Twoja, pozornie błaha, decyzja o tym, co dziś zjesz na obiad, może zmienić świat.*

Ta myśl była mottem przewodnim warsztatów kulinarnych realizowanych w ramach projektu: 
Kampania na rzecz ochrony różnorodności biologicznej mórz i oceanów,
które odbyły się pod koniec października ( ale ten czas leci!) w Szczecinie, w Studiu Kulinarnym Bataty.
Warsztaty prowadził Sebastian Gołębiewski, kucharz, instruktor kulinarny, pasjonat gotowania,
pionier kulinarnych warsztatów i kursów w Polsce, wychowanek Kurta Schellera 
i Adama Chrząstowskiego, uczestnik i laureat konkursów kulinarnych oraz ceniony stylista kulinarny.
Towarzyszyli mu Kuba Mikołajczak, kucharz, twórca strony Chefs Mind, współwłaściciel MadCreation,
oraz przedstawicielka WWF Polska Anna Ratajczak, która przedstawiła nam dość niepokojące fakty
dotyczące stanu populacji różnych gatunków zamieszkujących morza i oceany oraz ich nadmiernej eksploatacji. 
Czy wiedzieliście, że...

Blisko jedna trzecia połowów na świecie to połowy nielegalne
Co 20 minut na świecie wymiera jeden gatunek
Aż 30 proc. stworzeń, w tym morskich, jest zagrożonych wyginięciem
W Bałtyku tylko 3 na 10 poławianych komercyjnie gatunków znajduje się na stabilnym poziomie 
– mimo to połowy wszystkich dziesięciu są kontynuowane. 
Naukowcy twierdzą, że 90 proc. komercyjnie poławianych na świecie gatunków ryb i skorupiaków
jest albo było eksploatowanych nadmiernie lub na granicy bezpieczeństwaCzęść z nich obecnie się odbudowuje, ale ich populacje są nadal zbyt małe, aby zapewnić im stabilność. Niektórzy naukowcy prognozują, że jeśli nie zmienimy naszych zachowań, 
za 40 lat ryb w oceanach może zabraknąć. Nieprawdopodobne? Ależ wcale nie! *

Coraz częściej zwracamy uwagę na skład kupowanych produktów, zawartość konserwantów
i polepszaczy smaków, wybieramy jajka od kur z wolnego chowu,
szukamy mięsa, które nie pochodzi z przemysłowych hodowli
i chętnie kupujemy warzywa uprawiane naturalnie.
Jesteśmy coraz bardziej świadomi, ale czy kupując rybę na obiad zastanawiamy się,
czy pochodzi z legalnego źródła, w jaki sposób została złowiona,
czy zdążyła wydać na świat potomstwo, czy nie jest gatunkiem zagrożonym?
Jeżeli do tej pory nie zastanawialiście się nad tym, przeczytajcie na co warto zwrócić uwagę, kupując rybę, 
ponieważ to wasz wybór ma wpływ na różnorodność biologiczną mórz i oceanów.

Nie kupuj ryb młodocianych, które nie miały jeszcze szansy wydać na świat potomstwa. Jak je poznać? 
Przejrzyj poradnik WWF. W opisach poszczególnych gatunków znajdziesz wskazówkę, jaka powinna być wielkość dorosłej ryby. Jeżeli sprzedawane okazy są mniejsze, oznacza to, że masz do czynienia z osobnikami zbyt młodymi. Trafiają one do sklepu wbrew prawu.
Zwracaj uwagę na to, skąd pochodzi ryba, którą chcesz kupić. Zasoby danego gatunku w jednym akwenie mogą być stabilne, w innym akwenie bardzo niskie.
Kupuj produkty rybne z ekologicznym certyfikatem

Obecnie w polskich sklepach znajdziesz mintaja, śledzia, makrelę i łososia z certyfikatem MSC.
Pytaj o ryby i owoce morza, które złapane zostały za pomocą selektywnych narzędzi połowowych. Ograniczają one tzw. przyłów, czyli łapanie w sieci przypadkowych gatunków zwierząt, takich jak morświny, delfiny, foki czy żółwie.
Wybieraj ryby z lokalnych połowów. Pomoże to lokalnym społecznościom, przyczyni się do rozwijania połowów na małą skalę i zmniejszy potrzeby transportu ryb. Co istotne, ryby z takiego źródła będą świeże.
Eksperymentuj! Kupując różne ryby i owoce morza wymuszasz na producentach większą różnorodność. Ta z kolei sprawi, że rybacy ograniczą nadmierne połowy najpopularniejszych ryb.
Nie wahaj się pytać sprzedawców o to, skąd pochodzi oferowany przez nich produkt rybny – nawet jeśli nie uzyskujesz odpowiedzi! Wielu z nich nie ma odpowiedniej wiedzy na temat produktów rybnych i wpływu rybołówstwa na środowisko. Pytając ich, masz szansę wpłynąć na ich postawę i zachęcić do pogłębienia wiedzy.*





W warsztatach udział wzięły szczecińskie bloggerki:

Magda, właścicielka Studia Kulinarnego Bataty

 oraz szczecińscy kucharze:
Błażej, Sławek i Paweł,
których można spotkać w kuchniach restauracji Harnaś i Willa Ogrody.


Poniżej możecie zobaczyć, jakie dania powstały tamtego dnia.
Było pysznie!



 Dorsz w tapenadzie i szynce dojrzewającej, puree z pasternaku i topinambura, pieczone pomidory.



 Makrela w papilotach na caponacie, palone masło i dyniowa kasza orkiszowa.



 Smażony śledź w żołędziowej otoczce i korzennym occie, sałatka ziemniaczana z grzybami i sojonez.



 Chowder z marynowanym bakłażanem, kalafiorem i czarniakiem.




Kaszanka z białych ryb i jabłek z sałatką z brukselki i buraków.



*Informacje zawarte w tym poście pochodzą ze strony WWF 
na której znajdziecie również filmy, poradniki i wskazówki jak działać eko-logicznie.
oraz książkę kucharską z przepisami na rybne dania.
Warto tam zajrzeć!


Ja już wybrałam ryby na święta, a Ty?




poniedziałek, 29 czerwca 2015

Sezonowo od A do M i truskawkowy czerwiec w sałatce





Miło znów obserwować, jak słońce wędruje po biurowych sprzętach,
i mrużyć oczy, kiedy pod koniec dnia pracy dociera na moje biurko.
Przyjemnie wyjść na ulicę i stwierdzić, że ciepła bluza jest niepotrzebna,
mijać przechodniów, którzy uśmiechają się do własnych cieni na chodnikach.
Wspaniale wrócić do domu przez ogród skąpany w popołudniowym słońcu,
pogłaskać ciepłe, miękkie futro kota wygrzewającego się na trawniku,
przysiąść na chwilę na tarasie i wyjadać z kobiałki truskawki pełne piasku.
A później usiąść pod drzewem, w którego koronie migocą złociste promienie,
napisać tych kilka słów i mieć nadzieję, że to wszystko zbyt szybko nie minie.




Sałatka z kalafiora i truskawek
na podstawie przepisu z książki Ulubione warzywa Pana Wilkinsona, M. Wilkinson

10 dużych truskawek
1 kalafior
100 g wędzonego łososia
2 małe szalotki
4 liście szczawiu
czarny pieprz
sól
sok z 2 małych cytryn
50 ml oliwy z oliwek
150 ml kwaśnej śmietany
kiełki bazylii albo małe listki bazylii

Różyczki kalafiora drobno poszatkować.
Truskawki i łososia pokroić w kostkę.
Szalotki bardzo drobno posiekać.
Listki szczawiu drobno poszarpać.
Delikatnie wymieszać powyższe składniki
i doprawić solą oraz sporą ilością pieprzu.
Przed podaniem wymieszać z oliwą i sokiem z cytryny,
udekorować śmietaną i listkami lub kiełkami bazylii.




Ta sałatka to efekt wspólnych chwil spędzonych z Amber.
Zajrzyjcie koniecznie za Jej Kuchenne Drzwi, aby przekonać się, 
co pysznego udało jej się wyczarować z truskawek!