Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 listopada 2025

Sezonowo od A do M i jarmuż w irlandzkiej zupie.






Pierwszy śnieg.
Pierwszy przymrozek.
Zawsze czekam na to z dziecięcą radością.
Z nadzieją, że w tym roku zima będzie prawdziwa. 
Ze szronem malującym szyby.
Ze śniegiem migocącym w słońcu i skrzypiącym pod butami.
Z płatkami wirującymi w świetle ulicznych latarni.
Z mrozem szczypiącym w policzki.
Z ochotą na talerz ciepłej zupy po powrocie ze spaceru.
Grudzień za pasem, więc kto wie...








Irlandzka zupa ziemniaczana z jarmużem
Na podstawie przepisu Alana Barinsa z Corrigan's Mayfair

250 g jarmużu bez twardych łodyg
2 duże ziemniaki
2 średnie cebule
100 ml oliwy z oliwek
4 ząbki czosnku
szczypta płatków chili
pół łyżeczki nasion kopru włoskiego
sól
1 litr gotującej się wody 

Oczyszczony i pozbawiony łodyg jarmuż grubo posiekać.
Cebule pokroić w drobną kostkę, czosnek w cienkie plasterki a ziemniaki w kostkę.
W dużym garnku rozgrzać oliwę, dodać chili, czosnek i nasiona kopru.
Kiedy przyprawy zaczną pachnieć, dodać cebulę, szczyptę soli  i smażyć, aż cebule się zeszkli.
Dodać ziemniaki i podgrzewać 1-2 minuty, a następnie dodać gotującą się wodę.
Gotować około 10 minut, aż ziemniaki będą miękkie i dodać jarmuż.
Gotować kolejne 2-3 minuty, aż jarmuż zmięknie.
Następnie połowę zupy odlać, zblendować i wlać z powrotem do garnka.
Zupę podawać gorącą z dodatkowym chlustem oliwy z oliwek.







Kapusty, brukselki, jarmuż...
Zajadam z rozkoszą
i przyrządzam wspólnie z Amber.
Zajrzyjcie za Kuchenne Drzwi po kapustne inspiracje.





piątek, 23 lutego 2024

Sezonowo od A do M i fenkuł w zupie z fasolą








Luty.
Powoli wykluwam się z zimowej skorupy.
To wciąż czas lekkiego uśpienia.
Deszcz siąpi całymi dniami i zostawia ślady na szybach.
Opony tworzą błotniste wzory na gołej ziemi.
Trawniki chlupocą pod butami.
Myślałam, że błękit nieba istnieje już tylko w mojej wyobraźni,
ale dziś, niespodziewanie, zaświeciło słońce.
Mam nadzieję, że to zapowiedź ciepłych i wiosennych dni.








Zupa z kopru włoskiego z fasolą

1 duży fenkuł
1 cebula
6 ząbków czosnku
oliwa
liść laurowy
gałązka tymianku
gałązka rozmarynu
1 łyżeczka słodkiej papryki
płatki chili
1/4 szklanki białego wina
1,5-2 l bulionu warzywnego 
3 szklanki ugotowanej białej fasoli Jaś
3-4 pieczone pomidory lub pomidory z puszki
pieprz
sól
sok z cytryny


Fenkuł pokroić na cienkie plasterki, cebulę pokroić w drobną kostkę, 
czosnek drobno posiekać lub zetrzeć na tarce, pomidory posiekać.
W garnku o szerokim dnie rozgrzać oliwę, wrzucić cebulę ze szczyptą soli, poczekać aż się zeszkli.
Dodać fenkuł, wrzucić czosnek, liść laurowy, tymianek, rozmaryn, paprykę i szczyptę płatków chili.
Smażyć mieszając do czasu, aż fenkuł nabierze lekko złotego koloru.
Dolać wino i poczekać aż odparuje.
Dodać fasolę oraz pomidory i wlać bulion.
Zagotować, doprawić pieprzem, solą i sokiem z cytryny.
Kiedy fenkuł jest miękki, zupa jest gotowa.
Przed podaniem posypać natką kopru włoskiego lub natką pietruszki.








Fenkuł na dwie kuchnie.
Miałam na niego kilka pomysłów, ale mokre i ponure dni sprawiły,
że skończył w zupie.
Ciekawi co zrobiła z niego Amber?
Zajrzyjcie koniecznie za jej Kuchenne Drzwi.







środa, 27 września 2023

Sezonowo od A do M i burak liściowy w zupie






Otwieram okno na oścież.
Rześkość poranka gwałtownie wpada do sypialni.
Znajduję plamę słońca na łóżku i kładę na niej głowę.
Reszta mnie otulona kołdrą.
Wystawiam twarz do ciepłych promieni.
Na plamie obok kładzie się kot.
Zamyka oczy.
Wącha powietrze.
Mruczy.
Nasz codzienny wrześniowy rytuał.
Dziś pierwszy zamglony jesienny poranek.
A mi trochę smutno na myśl o rozstaniu z wrześniem.








Zupa z boćwiny, pomidorów i kiszonej cytryny

250 g boćwiny (buraka liściowego)
2 duże pomidory
1 duża cebula
2-3 ząbki czosnku
2 szklanki bulionu warzywnego
1/4 kiszonej cytryny (tylko skórka)
szklanka ugotowanej soczewicy
papryczka chili
oliwa
masło
pieprz
sól

Cebulę i czosnek drobno posiekać.
Pomidory sparzyć gorącą wodą, obrać ze skórki i posiekać.
W dużym garnku rozgrzać łyżkę oliwy i łyżeczkę masła,
wrzucić cebulę, dodać szczyptę soli i smażyć, aż cebula się zeszkli.
Dodać czosnek i smażyć kolejną minutę.
Łodygi buraka drobno pokroić i wrzucić do garnka, zamieszać i smażyć minutę.
Do garnka dodać pomidory i bulion, przykryć i gotować 20 minut.
Pięć minut przed końcem gotowania dodać pokrojone liście buraka,
soczewicę, posiekaną kiszoną cytrynę i chili- ilość według uznania.
Na koniec doprawić pieprzem i solą, jeżeli to konieczne.







Burak liściowy w zupie to mój pomysł na 
Sezonowe spotkanie z Amber.
Za Kuchennymi Drzwiami czeka na was kolejne boćwinowe danie.






czwartek, 25 maja 2023

Sezonowo od A do M i zupa z liści rzodkiewki

 





Pierwsza wiosenna burza.
Kilka deszczowych chwil.
Hipnotyzująca zieleń za oknem.
Powietrze przesycone zapachem bzów.
Bukiety konwalii w wazonach.
Piwonie gotowe do rozkwitu.
Cały świat pokryty sosnowym pyłkiem.
Kwaśny rabarbar w słodkim cieście.
Szparagi na wszelkie możliwe sposoby.
Gąszcz zielonych liści na grządkach.
Cudowny maj.








Zupa z liści rzodkiewek

liście z dwóch pęczków rzodkiewek eko, około 230 g
1 cebula
1 marchewka
2 ząbki czosnku
4 małe ziemniaki
woda z gotowania szparagów lub zwykła woda.
około 1l bulionu warzywnego
kilka listków świeżego lubczyku 
1 łyżka masła
oliwa 
pieprz
sól

dodatki
słodka śmietanka
kwaśna śmietana
ugotowana ciecierzyca
szczypiorek
kwiaty szczypiorku
kwiaty czosnku niedźwiedziego

Cebulę pokroić w drobną kostkę, marchew i czosnek w plasterki.
Ziemniaki pokroić w kostkę.
Na maśle i oliwie zeszklić cebulę ze szczyptą pieprzu i soli.
Dodać czosnek i smażyć kolejną minutę.
Wrzucić marchew i ziemniaki, zalać wodą, tak aby pokryła warzywa.
Ja użyłam wody, w której chwilę wcześniej gotowałam szparagi.
Do garnka dodać posiekane liście lubczyku i gotować na małym ogniu, aż ziemniaki zmiękną.
Następnie dodać posiekane liście rzodkiewki i dolać tyle bulionu, aby przykrył liście.
Przykryć garnek, zagotować i zestawić z ognia. 
Jeżeli zupa jest zbyt gęsta, dolać więcej bulionu.
Doprawić pieprzem i solą, jeżeli to konieczne.

Zupę można podać ze słodką śmietanką lub kwaśną śmietaną.
Można do niej dodać ugotowaną ciecierzycą.

Przed podaniem udekorować szczypiorkiem i/lub kwiatami szczypiorku i czosnku.






Kiedy na grządce klęska urodzaju rzodkiewkowych liści,
gotuję zupę idealną na chłodniejsze, majowe dni.
Gotuję ją na sezonowe spotkanie z Amber,
na którym rzodkiewki grają pierwsze skrzypce.
Zajrzyjcie za Kuchenne Drzwi 
po więcej rzodkiewkowych inspiracji.






czwartek, 26 stycznia 2023

Sezonowo od A do M i zupa z fasolki mung

 





Budzik.
Wciąż ciemno.
Jeszcze cicho.
Zanim stado na górze
rozpocznie codzienną aktywność.
Resztki snu pod powiekami.
Strzępy myśli w głowie.
Ciepły kot wtulony w poduszkę
tuż przy naszych głowach.
Wdzięczność
za spokój,
za bezpieczny dom,
za talerz gorącej zupy.









Zupa z fasoli mung

1 szklanka fasoli mung
5-6 szklanek bulionu warzywnego
1 cebula
1 marchew
oliwa
pieprz
sól
1 ząbek czosnku
1/4 łyżeczki kurkumy
1/4 łyżeczki mielonej kolendry
3 gałązki tymianku
płatki chili
sok z cytryny, opcjonalnie

Fasolę opłukać, zalać zimną wodą i odstawić na 8 godzin.

Cebulę pokroić w kostkę, marchew pokroić w kostkę lub plasterki.
Bulion podgrzać.
W dużym garnku rozgrzać oliwę i zeszklić na niej cebulę ze szczyptą pieprzu oraz soli.
Dodać posiekany czosnek, kurkumę, kolendrę, tymianek oraz marchew i smażyć pół minuty.
Do garnka wrzucić odcedzoną fasolkę mung i wlać gorący bulion.
Dodać szczyptę płatków chili i sporą szczyptę soli.
Gotować po przykryciem 30-40 minut, aż fasola zmięknie.
Sprawdzić smak i doprawić pieprzem i solą, jeżeli to konieczne.
Dolać więcej bulionu, jeżeli zupa jest zbyt gęsta.
Najlepsza jest kolejnego dnia, kiedy smaki się przegryzą.
Przed podaniem można skropić odrobiną soku z cytryny.








W styczniu Amber i ja zapraszamy na strączki.
Zajrzyjcie za Kuchenne Drzwi
po strączkowe inspiracje.









wtorek, 26 października 2021

Sezonowo od A do M i rozgrzewająca zupa cebulowa








Jesień w pełni.
Jak dojrzała, soczysta gruszka.
Liście targane wiatrem, snują się po ogrodzie.
Sumaki płoną czerwienią przy płotach.
Drzewa mienią się odcieniami złota.
Koty zwijają się w kłębek na kanapach.
W garnkach bulgocą esencjonalne buliony i zawiesiste zupy.
W garderobie pierwsze skrzypce grają ciepłe bluzy.
We wspomnieniach miodowy piec kaflowy Prababci.
Małe stopy w rajstopach wędrują w górę po kaflach.
Rozkoszne ciepło rozchodzi się po ciele...








Zupa Cebulowa

1 kg cebuli ( żółta, biała, cukrowa)
2 łyżki masła
1 łyżka oliwy
2 ząbki czosnku
kilka gałązek tymianku
pieprz
sól
60 ml białego wina
1 litr bulionu ze smażonych warzyw
1 łyżka octu sherry

do podania
chleb na zakwasie lub bagietka
ser gruyere
czosnek

Cebulę pokroić w cienkie piórka lub plastry.
W garnku o szerokim dnie rozgrzać masło i oliwę.
Wrzucić cebulę, dodać szczyptę pieprzu i soli,
smażyć chwilę mieszając, aż cebula się zeszkli.
Dodać posiekany drobno czosnek i gałązki tymianku.
Zmniejszyć ogień i dusić przez godzinę,
od czasu do czasu mieszając.
Cebula powinna się skarmelizować i nabrać słodyczy.
Po godzinie dolać wino, poczekać aż odparuje.
Następnie wlać bulion, zagotować, zmniejszyć ogień 
i gotować kolejne 15-20 minut.
Na koniec doprawić do smaku pieprzem, solą i octem.

Chleb pokroić na kromki, przygotować grzanki i natrzeć je czosnkiem.
Ser zetrzeć na tarce.

Sposoby podania:
1. Gorącą zupę przelać do miski i posypać serem, podawać z grzankami lub bez.
2. Grzanki posypać serem, zapiec, aby ser się rozpuścił i podawać razem z zupą.
3. Zupę przelać do żaroodpornych misek, na wierzchu ułożyć grzanki, 
posypać serem i wszystko zapiec w piekarniku, do momentu, aż ser się roztopi. 








Bulion ze smażonych warzyw

4 cebule
4 ząbki czosnku
4 marchewki
1 pietruszka
2 łodygi selera naciowego
liść kapusty
garść suszonych grzybów
por
3 liście laurowe
4 ziela
kilka ziarenek kozieradki
5 gałązek tymianku
oliwa
sól


Cebule zostawić w łupinkach, pokroić na ćwiartki.
Ząbki czosnku zostawić w łupinkach i przekroić na pół.
Resztę warzyw oczyścić i pokroić na mniejsze kawałki.
W dużym garnku rozgrzać oliwę i wrzucić cebulę.
Smażyć kilka minut mieszając, aż cebula lekko się zrumieni.
Dodać czosnek i smażyć kolejną minutę.
Następnie dodać marchewkę, pietruszkę, seler i por.
Smażyć warzywa 2-3 minuty pilnując, aby się nie przypaliły.
Dodać liść laurowy, ziele, kozieradkę oraz tymianek i wymieszać.
Dorzucić liść kapusty, grzyby oraz sporą szczyptę soli
i zalać wodą, tak aby przykryła warzywa na centymetr.
Zagotować, zmniejszyć ogień i gotować pod przykryciem przez godzinę.








Tę aromatyczną i sycąca zupę
przygotowałam na Sezonowe spotkanie z Amber.
Zajrzyjcie z Jej Kuchenne Drzwi 
po cebulowe inspiracje.











piątek, 29 stycznia 2021

Sezonowo od A do M i bulion z pieczonych warzyw korzeniowych








Wśród wszystkich gatunków tylko człowiek posiadł tę tajemniczą umiejętność czytania, a tym samym opuszczania danej mu rzeczywistości - mentalnie i na jakiś czas. Za każdym razem, kiedy otwieramy książkę, między okiem a powierzchnią papieru dzieje się jakiś cud, coś niezwykłego. Widzimy rzędy liter, a kiedy przesuwamy po nich wzrokiem, nasz mózg zamienia je w obrazy, myśli, zapachy, głosy. Nie chodzi tylko o to, że z prostych znaków odczytywane są konkretne informacje, bo to potrafiłby i komputer. To raczej kwestia widoków, woni i dźwięków, które z tych znaków wypływają. 

Olga Tokarczuk



Tu gdzie mieszkam, zimy pozbawione są charakteru.
Świat za oknem rzadko zachęca do spacerów.
Słońce świeci głównie za chmurami.
Śnieg gdy tylko dotknie ziemi, zamienia się w kałuże.
Grudzień ratuje blask choinkowych lampek
i cynamonowe bułeczki, które wypiekam pasjami.
Ale styczeń... styczeń jest inny...
Tłamsi, usypia, rozleniwia, odbiera energię...
W styczniu mentalne podróże są dla mnie wyjątkowo cenne.
Z chciwością pochłaniam kolejne linijki i strony.
W każdej wolnej chwili uciekam do innej rzeczywistości.
Z dala od tej, która ponuro wdziera się przez szyby.
A w między czasie zapełniam parapety kiełkami
i wiosennymi kwiatami w różnych kolorach.










Bulion z pieczonych warzyw korzeniowych

5 marchewek
2 pietruszki
pół dużego selera
4 ząbki czosnku w łupinach
oliwa
3 cebule
por
5 suszonych grzybów shitake
gałązka rozmarynu
3 gałązki tymianku
liść laurowy
3 ziarna ziela angielskiego
3 ziarna czarnego pieprzu
1 łyżka jasnego miso
5-6 szklanek wody
pieprz
sól

Marchewki, pietruszki i seler obrać lub tylko starannie oczyścić, 
pokroić w kawałki wielkości 3-4 centymetrów.
Przełożyć na blachę do pieczenia, dodać ząbki czosnku w łupinkach,
skropić oliwą i oprószyć szczyptą soli, piec w 200 st. C przez około 30 minut.
Warzywa powinny się lekko przyrumienić.

Cebule w łupinach przekroić na pół i opiec na ogniu.

Do dużego garnka włożyć pieczone warzywa, cebulę, oczyszczony por, shitake i zioła.
Miso rozpuścić w kilku łyżkach wody i dodać do garnka.
Wszystko zalać 5-6 szklankami wody.
Zagotować, przykryć i gotować na małym ogniu przez 45 minut.
Doprawić pieprzem i solą.







Do wiosny niestety jeszcze daleko,
a na zimowe dni najlepszy jest talerz gorącej zupy.
Ta z kolei wymaga solidnej podstawy.
Bulion z pieczonych warzyw, który jest wyjątkowo esencjonalną bazą,
przygotowałam na styczniowe
Zajrzyjcie za Jej Kuchenne Drzwi
i sprawdźcie co wyczarowała z korzeniowych.







środa, 29 lipca 2020

Sezonowo od A do M i aksamitny krem z kalafiora z cheddarem i kurkami








Przez ogród przetoczyły się tego lata wszystkie możliwe plagi.
Nagie ślimaki, mrówki, mszyce, ćma bukszpanowa,
chmary szpaków i dziwne chrząszcze gustujące w jarmużu.
Zginęły rzodkiewki, rukola, wszystkie kwiaty cukinii...
Trochę mi żal, ale już się nie złoszczę.
Cieszę się z tego, co przetrwało.
Czekam na to, co dopiero wzrasta.I jeszcze bardziej doceniam pracę ludzi,
dzięki którym mogę jeść zdrowe warzywa.
Sezonowo i bez chemii. 









 Krem kalafiorowy z cheddarem i kurkami

 1 duży kalafior 
 3 ziemniaki
 oliwa
 masło
1 cebula
3 gałązki tymianku
2 ząbki czosnku
1 litr bulionu warzywnego
1/4 szklanki śmietanki
100 g cheddara 
pieprz
sól

do podania
kurki
szczypiorek
cheddar
masło
pieprz
sól

W garnku rozgrzać po łyżce masła i oliwy,
dodać posiekaną cebulę, gałązki tymianku i szczyptę soli.
Smażyć kilka minut, aż cebula się zeszkli. 
Następnie dodać posiekany czosnek i smażyć kolejną minutę.
Dodać pokrojone w kostkę ziemniaki i podzielony na różyczki kalafior.
Wlać bulion, zagotować, przykryć i gotować na małym ogniu około 15 minut
lub do momentu, aż warzywa będą miękkie.
Zupę zdjąć z ognia i zmiksować na gładki krem.
W celu uzyskania bardziej aksamitnej konsystencji,
można krem przetrzeć przez sito.
Jeżeli zupa jest zbyt gęsta, dodać więcej bulionu.
Krem ponownie podgrzać, dodać śmietankę i tarty ser.
Dokładnie wymieszać i doprawić pieprzem oraz solą.

Przed podaniem podsmażyć kurki na maśle ze szczyptą pieprzu i soli.

Zupę podawać gorącą ze smażonymi na maśle kurkami, 
posiekanym szczypiorkiem i pokruszonym cheddarem.








Na sklepowych półkach leży przez cały rok
i przy owocowo warzywnej obfitości 
o tej porze roku może wydawać się mało kuszący.
Mnie jednak kalafior najlepiej smakuje latem.
Dlatego wybrałam go na sezonowe spotkanie z Amber.
 





poniedziałek, 25 listopada 2019

Sezonowo od A do M i pory w roli głównej.






Spokojne przechodzenie jesieni w zimę wcale nie jest przykrym okresem. Zabezpiecza się wtedy różne rzeczy, gromadzi się i chowa jak największą ilość zapasów. Przyjemnie jest zebrać wszystko, co się ma, tuż przy sobie, możliwie najbliżej, zmagazynować swoje ciepło i myśli i skryć się w głębokiej dziurze, w samiutkim środku, tam gdzie bezpiecznie, gdzie można bronić tego, co ważne i cenne, i swoje własne.

Tove Jansson


Listopad jest po to, by kupić nowy koc lub miękki sweter.
By wtulać się w kocie futro, które całymi dniami leży na kanapie.
By podziwiać mgły unoszące się nad rzeką.
By przystroić dom w ciepłe światło lampek 
i spędzać wieczory przy świecach.
By zaplanować świąteczne przysmaki
i spokojnie rozejrzeć się za prezentami.
By nastawić kolejne słoiki z kiszoną kapustą
i zrobić pyszne borówki z upolowanych na targu owoców.
By ogrzewać ręce na ciepłym od herbaty kubku.
By parzyć sobie podniebienie gorącą zupą,
która o tej porze roku smakuje najlepiej. 






 

Zupa z pora, dyni i ziemniaków

600 g pora, białe i jasnozielone części
2 łyżki masła
300 g dyni butternut
4 ziemniaki
4 gałązki świeżego tymianku
2 liście laurowe
płatki chili
bulion warzywny, około 4 szklanki
pieprz
sól wędzona

Pory pokroić w cienkie półplasterki, dynię i ziemniaki w kostkę.
W garnku z szerokim dnem rozgrzać masło i dodać pory.
Smażyć na małym ogniu, aż staną się miękkie i kremowe.
Dodać dynię, ziemniaki, tymianek, liść laurowy,
szczyptę płatków chili oraz sporą szczyptę soli.
Wlać tyle bulionu, aby zakrył na centymetr warzywa.
Zagotować, zmniejszyć płomień i gotować 15-20 minut, aż warzywa zmiękną.
Zupę podawać z całymi kawałkami warzyw lub zblendować na krem.
Przed podaniem doprawić sporą ilością pieprzu oraz solą jeżeli to konieczne.
Podawać z natką pietruszki lub ulubionymi, uprażonymi pestkami.









Pory to jedne z moich ulubionych jesiennych warzyw,
dlatego bardzo ucieszyłam się, 
kiedy Amber wybrała je na bohatera naszego Sezonowego spotkania. :)





środa, 31 lipca 2019

Sezonowo od A do M i esencja pomidorowa Blanc'a.





Lubię, kiedy kończy się lipiec.
Kocie futro pachnie gorzko wrotyczem.
Wiotkie jeszcze łany nawłoci kołyszą się na wietrze.
Korale jarzębiny zaczynają się czerwienić.
Półki w spiżarni zapełniają się darami lata.
Z sufitu zwisają bukiety aromatycznych ziół.
W sklepach pojawiają się miękkie swetry w kolorach jesieni.
A ja zaczynam odliczać dni do mojej ulubionej pory roku.
Cieszę się każdym mniej dusznym dniem
i otwieram sezon pomidorowy wspólnie z Amber.






Esencja (bulion) pomidorowa
Na podstawie przepisu Raymonda Blanc'a

2,5 kg dojrzałych, słodkich pomidorów
pół laski selera naciowego lub 2 listki selera ogrodowego
pół małej cebuli cukrowej
pół małego kopru włoskiego
1 ząbek czosnku
2 gałązki świeżego tymianku
5 g listków bazylii
1 łyżeczka soli
szczypta pieprzu cayenne
kilka kropel sosu Worcester

Pomidory pokroić na mniejsze kawałki, wrzucać partiami do malaksera
i rozdrobnić używając trybu pulsacyjnego 3 razy po 2 sekundy.
Pomidory przełożyć do dużej szklanej misy.
Resztę warzyw i ziół posiekać i dodać do pomidorów.
Dodać sól, pieprz oraz sos Worcester i dokładnie wymieszać.
Przykryć szczelnie miskę i wstawić na 6 godzin do lodówki.
Po tym czasie przyłożyć pomidory na czysty, bawełniany ręcznik kuchenny.
Ręcznik zawiązać i powiesić nad miską na kolejne 3-4 godziny.
Po tym czasie w misce pojawi się klarowna, przejrzysta esencja pomidorowa.
Przed podaniem bulion doprawić, jeżeli to konieczne i mocno schłodzić.
Podawać w towarzystwie sałatki z pomidorów lub ulubionej bruschetty.
Można również wykorzystać do zrobienia galaretki.












środa, 29 maja 2019

Sezonowo od A do M i pierwsza wiosenna botwinka






Przebrzmiałe kwiaty bzu przy drogach.
Omdlałe dzwonki konwalii w kącie ogrodu.
Liście sałaty podziurawione przez ślimaki.
Pierwsze truskawki od których swędzi skóra.
Chłodne wieczory, wilgotne poranki.
Ciągła zabawa w ciepło zimno...
Na pocieszenie zapach świata po burzy.
Fluorescencyjna zieleń trawników.
Łąki pełne kwitnących maków.
Nieustanne trele ptaków, które w nosie mają prognozy pogody.
Chrupiące pęczki szparagów. Codziennie!
Pierwszy bukiet botwinki, który tradycyjnie ląduje w klasycznej botwinkowej zupie.






Botwinka

1 pęczek botwinki
500 g ziemniaków
1 marchewka
1 łyżka oliwy
1 łyżka masła
ok. 1 litr bulionu warzywnego
pieprz
sól
sok z cytryny lub zakwas buraczany
śmietana
koperek
jajka ugotowanie na twardo

Bulion podgrzać.
Ziemniaki pokroić w kostkę, marchewkę w cienkie plasterki.
Buraczki pokroić w plasterki, łodyżki posiekać.
Liście botwinki pokroić w cienkie paseczki.
W garnku rozgrzać masło i oliwę, dodać ziemniaki oraz marchew, smażyć 2-3 minuty.
Wlać gorący bulion i gotować na małym ogniu 10 minut.
Dodać buraczki i łodyżki botwinki, gotować kolejne 5 minut.
Wrzucić liście botwinki i po minucie doprawić zupę pieprzem, solą
i sokiem z cytryny lub zakwasem.
Wymieszać z kilkoma łyżkami śmietany.
Podawać z jajkiem i posiekanym koperkiem.











piątek, 15 marca 2019

Sezonowo od A do M i krem z selera z zieloną oliwą






Szarość i wilgoć hula dookoła.
Dwie tęcze wiszą na stalowym niebie.
Kot zostawia błotniste ślady na podłodze.
Pachnie mokrą ziemią i dymem.
Mruczy, poddając się rytuałowi wycierania futra.
Wtóruje mu piekarnik, w którym rumienią się żytnie bochenki.
W garnku od rana bulgoce bulion
pełen warzyw i przypalonej cebuli.
Wiatr w ogrodzie szarpie koronami drzew.
Z grządki wystają czubki zeszłorocznych selerów.
Wypuszczają świeże, jędrne, pachnące listki.
Ucieram je z czosnkiem i sycylijską oliwą.
Ze spiżarni przynoszę selerową bulwę
i gotuję z niej pyszny, gęsty krem.
Na pocieszenie, na niepogodę, 






Krem z selera z zieloną oliwą 

1 duży seler ok 600 g
2 ziemniaki
2 cebule
oliwa lub klarowane masło
5 gałązki świeżego tymianku
3 szklanki wywaru warzywnego
pół łyżeczki kurkumy
pieprz
sól

zielona oliwa
natka selera
czosnek
oliwa
sól

Warzywa obrać i pokroić w kostkę.
W garnku z szerokim dnem rozgrzać oliwę lub masło klarowane,
dodać cebulę i smażyć, aż cebula się zeszkli.
Następnie dodać ziemniaki, seler, kurkumę oraz tymianek
i smażyć kolejne 5 minut, mieszając od czasu do czasu.
Wlać wywar i gotować pod przykryciem około 20-25 minut
lub do momentu, aż warzywa będą miękkie.

W czasie kiedy zupa się gotuje przygotować oliwę.
Do moździerza wrzucić pół ząbka czosnku, kilka ziarenek soli
i 2 łyżki posiekanej natki selera.
Składniki rozetrzeć na pastę i wymieszać z kilkoma łyżkami oliwy.

Za pomocą blendera zmiksować zupę na gładki krem.
Przetrzeć przez sitko, aby uzyskać aksamitną konsystencję.
Doprawić pieprzem i solą, jeżeli to konieczne.
Podawać z zieloną, selerową oliwą.